Nasza siedmioletnia fretka

W Wielką Sobotę nasza fretka – Chwila – skończyła 7 lat. A raczej oficjalnie je skończyła, gdyż nikt nie wie (niestety!) kiedy się urodziła. Można się tylko tego domyślać. Siedem lat do szmat czasu, a że fretka gatunkowo nie należy do gatunku długowiecznych (niestety :((((), tym bardziej chciałabym o tej naszej księżniczce napisać. I przy […]

Rikuś

Rikusia wypatrzył Borys. Trudno powiedzieć, co zwróciło jego uwagę, ale faktem jest, że spośród tryliarda książek, do których ma dostęp w naszej osiedlowej bibliotece, do wózka włożył tylko tę jedną i żadnej innej już nie chciał. Jak na Czytającą z Dziećmi Matkę przystało, na jego wybór spojrzałam nieco niechętnie i z typową dla dorosłych wyższością, […]

Opera (też) dla dzieci

W moim życiu z muzyką jest tak, że do zachwytu nad pewnymi jej formami muszę dorosnąć. Do opery wciąż w pełni nie dojrzałam i nie słucham jej pasjami, ale potrafi mnie wzruszyć i rozbawić do łez. Tego doświadczyłam choćby w miniony weekend, kiedy wybraliśmy się całą rodzinką na spektakl „W krainie Czarodziejskiego Fletu”. Kwestia obycia Do […]

Siła kobiet

Tegoroczny Dzień Kobiet minął Pru bardzo koncertowo. Nie, nie. Wcale nie manifestowała, skandując wolnościowe hasła w rytm plemiennych tam-tamów, które dudnią obecnie jak Polska długa i szeroka. Niemniej przytupywała sobie w takt nośnych refrenów o feministycznej wymowie. Tak. Wieczorową porą we wrocławskim Imparcie zabrzmiało kilka utworów, które zagorzałe feministki mogłyby ze spokojem nieść na ustach. Za […]

Dobrze jest poczuć głód

Niedawno rozpoczął się Wielki Post. Czas przygotowania do świętowania, namysłu nad swoją kondycją duchową i wysiłków, by zbliżyć się do Boga. Tym jest dla mnie. Szansą na przemianę i uwrażliwienie serca. Czymś, co jest dobre dla każdego – zarówno wierzącego, jak i niewierzącego człowieka. Przygotowanie Biskup Ryś podkreśla w swojej fantastycznej książce „Rekolekcje. Modlitwa. post, […]

Tatry zimą – jaskinie, góry, ćwiczenia lawinowe

Pierwszy raz w życiu poszłam w Tatry zimą i… spodobało mi się. Nawet bardzo. Fakt, pogoda dopisała nam znakomicie – żadnych siarczystych mrozów, zawiei i zamieci. Wręcz przeciwnie – błękitne niebo, słońce, w słońcu temperatury powyżej zera. Zimno bywało o poranku (a zdarzało się, że wychodziliśmy ok. 7-8) i zaraz po tym, gdy słońce chowało […]