Co w tobie płonie?

Był księdzem, którego rozważania towarzyszą mi od liceum. Od Jego „ramek” zaczynałam swego czasu lekturę Tygodnika Powszechnego. Zdawało się, że całą swoją twórczością i działalnością ewangelizacyjną wyznaje wskazówkę bodajże Tuwima: „błogosławiony, kto nie mając nic do powiedzenia, nie obleka tego w słowa”.

Stał się dla mnie także przykładem tego, jak bezwzględnym orężem zła są pogłoski i poszlaki. I bolesnym dowodem na naszą, wewnątrzkościelną hipokryzję.

Jestem dozgonnie wdzięczna za Jego słowa, które wielokrotnie inspirowały mnie i pobudzały do podejmowania dobrych decyzji. Jeden z takich tekstów od lat trzymam w swoim Piśmie Świętym. Przypomniał mi się wczoraj, gdy przeczytałam o śmierci ks. Mieczysława Malińskiego.

Potem przyjdzie cisza. I chłód popiołu. Ale teraz jeszcze płoniesz. Wystrzelasz ogniem. Świecisz, trzaskasz fajerwerkami iskier. Czasem przycichasz, żeby znowu błysnąć. Dajesz ciepło. Schodzą się do Ciebie. Patrzą w cud twojej osobowości. Grzeją ręce. Często nie wiedzą, czy to miłość, czy namiętność, odwaga czy próżność, dobroć czy strach. Ale ty musisz wiedzieć. Ty musisz sobie wciąż to pytanie zadawać: co w tobie płonie? Odwaga czy próżność, miłość czy namiętność, dobroć czy strach? Bo wkrótce zgaśniesz. Wtedy przyjdzie On i zacznie przegrzebywać popiół, szukając, co po twoim życiu zostało. [Ks. M. Maliński, Wszystkie nasze dzienne sprawy, s. 385].

 

 

 

Prudencja

W życiu i słowie ceni rozwagę, odpowiedzialność i konsekwencję. I poczucie humoru, choć talentu do opowiadania dowcipów Pan Bóg jej bardzo poskąpił. Gdyby tylko niemiecki nie ranił tak jej uszu, chętnie pomieszkiwałaby za zachodnią granicą. Ale tylko od czasu do czasu – bo z natury jest domatorką, która uwielbia polskie krajobrazy, historię i kulturę. Szczęśliwa żona, początkująca matka, spełniona kobieta (kolejność nieprzypadkowa).


Dodaj komentarz