A MOŻE CZAS NA KOBIETY?

Właściwie tyle mam do powiedzenia po wyborach, które dziś rozpalają do czerwoności sporą część moich znajomych oraz komentatorów, których czytuję. I głosząc girls power, nie mam na myśli kolejnej kandydatki w halce z perfekcyjnie ułożoną fryzurą. Nie myślę też Partii Kobiet popierającej kandydata mężczyznę (sic!), w dodatku tego, który otrzymał szaleńcze 0,3% głosów. Myślę o prawdziwiej zmianie, o której krzyczą przeciwnicy establishmentu i zwolennicy Mr Cookies. Niech chłopaki bawią się w wojnę i pilnują żyrandoli, a na scenę wejdą matki, babki, siostry, ciotki, córki, żony i partnerki. Co wy na to? Jesteśmy gotowi?

 

Foto: clement127 / Foter / CC BY-NC-ND

fro
hasło przewodnie: rudy to nie kolor, rudy to charakter;
uwielbia: czytać, pisać, śpiewać, tańczyć i łazić po górach - jak to nastolatka ;)
chciałaby: umieć rysować i grać na gitarze;
ludzie: są dla niej niewyczerpanym źródłem inspiracji

5 Replies to “A MOŻE CZAS NA KOBIETY?”

  1. Prudencja Z. Niemiec says: Odpowiedz

    Na sąsiedztwie rządzi Angela i – co by o niej nie mówić – całkiem dobrze sobie radzi. Więc jest to pomysł:) Tylko mam wrażenie, że kobiety u nas (te, które rzeczywiście miałyby i wiedzę, i predyspozycje do rządzenia) wychodzą z założenia, że na scenie już są i całkiem pasuje im rola siekiery, która wisi przez cały spektakl i spada w ostatniej scenie, zabijając głównego bohatera;) Więc robią swoje spokojnie i czekają na właściwy moment. A ten chyba jeszcze nie nadszedł. No bo powiedzmy sobie szczerze, co taki prezydent w Polsce może zrobić? Więc po co pchać się na stanowisko, które jest mimo wszystko bardziej reprezentacyjne niż normotwórcze? Inna rzecz, że wszystkie te babeczki, które w polityce całkiem dobrze funkcjonują (niekoniecznie polerując żyrandol), są charakterologicznie bardziej męskie niż kobiece;)

  2. A i na wschodzie babka siedzi na stolcu i daje sobie radę na unijnych szczytach, czyli jest szansa;) Trzymam kciuki, żeby te, co nie chcą wisieć siekierą albo być paprotką, wreszcie podniosły ufryzowane łby, bo to, co wyprawiają chłopaki, jest coraz bardziej żałosne.
    Ps. Polecam komentarz Jacka Żakowskiego w Polityce (albo na stronie), zaiste zacny!

  3. A wiecie co – ja to bym chciała, żeby przestano na płeć zwracać jakąkolwiek uwagę. Wyobrażam sobie jakiegoś dyletanta totalnego, który słyszy „kanclerz Merkel” i wcale mu do głowy nie przychodzi że to kobieta (niestety raczej mu do głowy przyjdzie, że to facet).
    Wiecie chyba o co mi chodzi – nieważne czy mam zarost, czy noszę spódnicę, liczy się to, co umiem, jak sprawnie zarządzam, na ile jestem (nie)ustępliwy/a

  4. Parę kobiet w polityce zaistniało, ba, przeszło do historii nawet. Też bym chciała, żeby przyszły czasy, gdy ,,na scenę wejdą matki, babki, siostry, ciotki, córki, żony i partnerki”. Ale żeby to się stało, to ,,matki, babki, siostry, ciotki, córki, żony i partnerki” muszą iść do urn i na te pierwsze zagłosować. Wołamy: ,,Czas na kobiety”, a jak co do czego, to na facetów głosujemy. Na koko głosowałyście w ostatnich wyborach? Ja na faceta.

    1. No tak, ale głosowanie na kobietę tylko dlatego, że jest kobietą, na złość facetom, też jest nie fair.
      Gdyby kandydatki były kompetentne, to nie byłoby ważne, że są kobietami. A przynajmniej nie powinno być ważne.
      Ostatnio staram się dowiedzieć czegoś więcej o kandydatach, szczególnie jeśli chodzi o sejm i senat, oszołomstwo, które tam siedzi po części oczywiście wynika z naszej ordynacji, a po części z oddanych byle jak głosów.

Dodaj komentarz