BŁOGOSŁAWIONY JEST GŁĘBOKI PŁACZ

Jeśli chcecie sobie popłakać, to proszę bardzo:

A ja w tym czasie machnę szybką opowieść o tym, co jest w obrazku. Otóż jest to performance Mariny Abramovic, pięknej kobiety – i to już wystarczy, żeby na nią spojrzeć. Piękna kobieta ma 69 lat* i po prostu siedzi przy stole. Ludzie przychodzą, siadają naprzeciwko niej i przez minutę mogą na nią patrzeć. Jedni się śmieją, drudzy móżdżą, trzeci płaczą. Marina nie wie, kto przychodzi, w jakim będzie wieku, jak będzie się zachowywał. I nagle przychodzi Ulay, jej partner artystyczny i życiowy sprzed 30 lat, z którym spędziła ich 12. Ich rozstanie także było performancem: szli do siebie przez 3 miesiące z różnych krańców Wielkiego Muru Chińskiego, żeby się uścisnąć po raz ostatni, po czym każde poszło w swoją stronę.

Nie lubię sztuki nowoczesnej, bo jej nie rozumiem. Wideo-, body- i inne arty do mnie nie przemawiają. Ale tu jest wszystko: miłość, strata, zdrada, żal, nadzieja, tęsknota, spotkanie, rozstanie, przegrana, zwycięstwo, koktajl emocji.

Oczywiście zrobiłam szybki research w internetach i znalazłam fragment filmu z Wielkiego Muru. Marina mówi: – Miałam wtedy 40 lat, straciłam partnera w sztuce i w życiu. Myślałam, że to koniec. Ale przetrwałam.

Ulay, Ulay, oh.

 

* i już wiecie, jak chciałabym kiedyś wyglądać 😉

fro
hasło przewodnie: rudy to nie kolor, rudy to charakter;
uwielbia: czytać, pisać, śpiewać, tańczyć i łazić po górach - jak to nastolatka ;)
chciałaby: umieć rysować i grać na gitarze;
ludzie: są dla niej niewyczerpanym źródłem inspiracji

3 Replies to “BŁOGOSŁAWIONY JEST GŁĘBOKI PŁACZ”

  1. Prudencja Z. Niemiec says: Odpowiedz

    Hehe, a mi się bardziej On niż Ona podoba:) Co ona musi robić z tą swoją twarzą, żeby wyglądać jak 30stka z lekkim hakiem??? Za to kieckę (szatę?) ma rewelacyjną;)
    A sam performance rzeczywiście wciągający. Jak dobry film. I pewnie sporo tu reżyserii, ale najważniejsze, że wzrusza i skłania do refleksji:) I okazuje się, że sztuka nowoczesna wcale nie musi wywlekać ekskrementów, nagości, sekretów, że można coś sensownego o życiu powiedzieć, minimalizując gesty i przekaz.

  2. Ej naprawdę wierzycie, ze ona ma 69 lat?! Ja nie wierzę! 😉
    Piękne to!

  3. Zgoda, ,,jest wszystko: miłość, strata, zdrada, żal, nadzieja, tęsknota, spotkanie, rozstanie, przegrana, zwycięstwo, koktajl emocji”. Ale wszystko to jest wyreżyserowane, takie dla efektu, zimna kalkulacja dla mnie bierze górę. I rozstanie, i spotkanie. Prawdziwe dramaty dzieją się bez publiki, nie w blasku fleszy. A swoją drogą, patrzenie na kogoś przez minutę twarzą w twarz staje się dziełem sztuki, wydarzeniem artystycznym… Towar bardzo dzisiaj deficytowy, ekskluzywny. Spragnieni jesteśmy tej bliskości, a jak trafia się okazja, to często nas ta bliskość przerasta. Tak jak sztuka. Więc może rzeczywiście… dzieło sztuki?

Dodaj komentarz