Dzień kobiet – świętujecie?

 

Ja tak. A dlaczego? – jakby zapytał Borys.

Po pierwsze i najważniejsze, bo uważam że kobiecość jest w dzisiejszych czasach (nadal) niedowartościowana. Ale uwaga – niedowartościowana nie przez tzw. świat, ale przez nas same. Zamiast dostrzegać i chlubić się tym, co w nas delikatne, subtelne i piękne, całym tym niesamowitym asortymentem, który nas od mężczyzn odróżnia – nierzadko podświadomie równamy do tego, co przynależne ich naturze. Co wcale nie jest lepsze ani gorsze. Jest tylko inne. I nie nasze. Dziś zatem z lubością myślę o swojej urodzie, o swojej miękkości, o swojej empatii i życiowej zaradności. Wspominam wszystkie te wielkie bohaterki, dzięki którym mam tyle wolności i możliwości i wszystkie te dzielne niewiasty, które są dla mnie wzorem kobiecości.

Po drugie, bo myślę, że to nieszkodliwa a urocza tradycja. I choć u nas święto kobiet nie kojarzy się z tym, a raczej z tym – to i tak wydaje mi się, że jest coś sympatycznego w tych wszystkich panach niezdarnie wręczających wymiętoszone tulipany swoim paniom.

No i po trzecie, bo każda okazja do zamówienia obiadu w restauracji jest dobra:)

Prudencja
W życiu i słowie ceni rozwagę, odpowiedzialność i konsekwencję. I poczucie humoru, choć talentu do opowiadania dowcipów Pan Bóg jej bardzo poskąpił. Gdyby tylko niemiecki nie ranił tak jej uszu, chętnie pomieszkiwałaby za zachodnią granicą. Ale tylko od czasu do czasu - bo z natury jest domatorką, która uwielbia polskie krajobrazy, historię i kulturę. Szczęśliwa żona, początkująca matka, spełniona kobieta (kolejność nieprzypadkowa).

5 Replies to “Dzień kobiet – świętujecie?”

  1. Oczywiście świętuję. W ramach obchodów postałam sobie w drogerio-aptece w dzikiej kolejce do kasy, bo rzucili rajstopy, goździki, papier toaletowy i ręczniki 😀 Czytaj: były przeceny, na które się połakomiłam, mimo że mam pustki w skarbcu. Nabyłam więc rozrzutnie dwie butle perfum. Teraz mam co prawda większe pustki, ale za to piękny zapach we włosach. A tamte niedobory jakoś się zasypie. Jak? Hm…, pomyślę o tym jutro, jak Scarlett O’Hara.

  2. Nie wiem 🙂 Życzenia od kolegów z pracy chętnie przyjęłam. Nauczycielce angielskiego 😉 kupiłam bukiet tulipanów, sama dostałam wyczekaną książkę. To chyba znaczy, że obchodzę.
    Choć jeszcze nie wiem, jak się odnosić do życzeń od płci pięknej – chyba uważam, że to fajny zwyczaj. Bo jak my same nie będziemy sobie dobrze życzyć, to kto?

  3. Świętowałam, świętuję i świętować będę nawet gdyby to nie było poprawne politycznie, a był czas, że nie było.

  4. Dodawanie komentarzy – FATALNE. Tekst znika w trakcie pisania, nie mogę

    uzupałnić interpunkcji i poprawić na bieżąco. Jakiś znaczek znalazłam, poklikałam,
    pokazał się początek, ale nie całość. Wiem, że będą jakieś proste sztuczki, aby
    zobaczyć to, co człowiek spłodził, na razie jednak przerasta to moją inteligencję. Chyba zabiorę zabawki i przeniosę się do innej piaskownicy.

    1. Droga Enbe,
      Na górze pod napisem „Dodaj komentarz” jest linia, taka sama jest na dole, a po prawej na tej dolnej linii taki znaczek (coś jakby trójkąt). Kiedy na niego najedziesz myszką kursor zmieni się na strzałkę z grotami góra-dół. Trzeba kliknąć i pociągnąć w dół. Wtedy pole do wpisywania komentarzy się wydłuży, co znacznie poprawia komfort pisaniny. Posprawdzam w kodzie, czy da się to jakoś inaczej zrobić (choć nie przypuszczam, niestety).
      Nie opuszczaj naszej piaskownicy!

Dodaj komentarz