48 Hour Film Project

Kino to dla mnie rozrywka. Po prostu. Nie lubię – pewnie dlatego, że nie rozumiem 😉 – kina ambitnego, kina z przekazem, kina zaangażowanego. Jestem dumna z wrocławskich Nowych Horyzontów, jako zjawiska kulturowego, podziwiam ludzi, którzy biorą urlopy, by chodzić na festiwalowe seanse (najlepiej wszystkie). Ale sama tego bym nie zrobiła za Chiny. Do kina idę na dwie lub trzy godziny lepszej lub gorszej rozrywki. I tyle tytułem wstępu.

Słyszeliście o 48 Hour Film Project? To projekt dla amatorskich grup filmowych, które mają tytułowe 48 godzin, żeby nakręcić film krótkometrażowy, około 7-minutowy + napisy. Film ma powstawać od zera. Nie można w nim stosować gotowych ujęć, sceny nie mogą powstawać wcześniej, nawet scenariusz musi zostać napisany ciągu tych 2 dób. I oczywiście cała postprodukcja też.

A jak tego dopilnować? Sposób jest według mnie genialny! Organizatorzy w momencie startu „zawodów” (w piątek o godz. 19) podają zgłoszonym ekipom: postać, rekwizyt i tekst, który ma się w filmie pojawić – to dla wszystkich ekip jest jednakowe, natomiast każda losuje sobie gatunek, w którym stworzy swoje dzieło. A potem – do roboty! Śpi się mało, mózgu używa dużo, pomysły muszą się rodzić „na pniu” – warto mieć kontakty do przeróżnych ludków, które w twórczą pracę chętnie się włączą.

Efekty? Sami zobaczcie http://48hfppoland.pl/pl/filmy

Edycji wrocławskiej jeszcze nie ma na stronie, ale jest już na youtubie organizatora: https://www.youtube.com/channel/UC6NSdko2SbnmPqmpolv0DQA

Spróbujcie zgadnąć, jakie były obostrzenia organizatorów 🙂

Wracając do początku – ja części tych filmów nie ogarniam. Ale primo są krótkie, więc oglądam, a secundo bawię się dobrze znajdując wspólne mianowniki. No i tertio, jeden z nich zrobiła znana mi (przynajmniej w części) ekipa – od nich się zaczęło.

Babiszon
Czyta i pisze przez cały rok. Najczęściej dla własnej przyjemności. Choć z pisaniem różnie bywa, "czasami człowiek musi".
W zimie jeździ na nartach, w lecie nurkuje i zdobywa szczyty (bynajmniej nie lenistwa, choć też się zdarza), ostatnio zagląda górom "pod spódnice", bo została taternikiem jaskiniowym.
Czasem coś zorganizuje, a potem się zachowuje, jak dyktator, żeby plan wypalił. Innych dyktatorów nie lubi. Cóż.
Słomiany zapał do wszystkiego od zawsze.

One Reply to “48 Hour Film Project”

  1. Prudencja Z. Niemiec says: Odpowiedz

    Świetny projekt:) Sama – podobnie jak Babiszon – około-ambitne kino omijam z daleka, ale te etiudy rzeczywiście dobrze się ogląda. Może to dlatego, że lubię kryminały i zagadki;) A może po prostu jest jeszcze dla mnie jakaś nadzieja;)

Dodaj komentarz