GDZIE CI MĘŻCZYŹNI?

Jak sama nazwa wskazuje, dzisiaj będzie o facetach.

Oto trzy historyjki z ostatnich kilku tygodni. Dla porządku dodam, że wszyscy opisywani panowie są sympatyczni, interesujący, wykształceni, niegłupi, mają poczucie humoru. Żadna patologia, raczej nie wstyd by się z nimi na ulicy pokazać.

Facet nr 1.  Nie było go jeden dzień w robocie, przyszedł spalony słońcem.

– Co tam, gdzie byłeś?

– W domu z dzieciakami, bo żona musiała coś w urzędzie załatwić. Szaleństwo, mówię wam, nie wiem, jak ona to wytrzymuje na co dzień. Szacunek, że daje radę.

Dodajmy, że dzieci jest dwoje, różnopłciowych, 6 lat i niecały rok.

– Pewnie nie było jej z pół dnia, w urzędach zawsze się przeciąga.

– Nie, uwinęła się w dwie godziny. Więc jak wróciła, wziąłem rower i pojechałem na cały dzień czytać książkę w parku.

 

Facet nr 2. Oświadcza, że w ciągu pięciu, sześciu miesięcy emigruje jakieś 15,5 tysiąca kilometrów stąd i będzie tam rozwijał biznes transportowy, a popołudniami malował obrazy, siedząc na plaży nad oceanem.

– Co na to twoja rodzina?

– Dwa lata przekonywałem żonę, że chcę stąd wyjechać, ale ona uparła się, iż się nie ruszy. Więc może dojedzie z dziećmi, a może nie…

Didaskalia: dzieci jest dwoje, 7 i 8 lat.

Tu następuje opowieść o tym, że w Polsce jest źle, że on nie chce tu mieszkać jeszcze 20 lat i na starość powiedzieć sobie: k…, pracowałem tyle lat i niczego się nie dorobiłem. Że tam, gdzie jedzie, ludzie są mili, życie płynie wolno, jest czas na wszystko i nawet jeśli masz zwyczajną pracę, stać cię na dom, dwa samochody, wakacje.

– Oni cię potrzebują.

– Dzieci tak. Żona niekoniecznie. Nie wiem, być może dzieci mnie znienawidzą. A może docenią to, co im zostawię, gdy rozkręcę swoje przedsiębiorstwo.

– Oni nie potrzebują twoich pieniędzy tylko ciebie.

– Będę przylatywał co pół roku. Przemyślałem to dogłębnie, tu jestem nieszczęśliwy. Nie jestem Chrystusem, nie będę się poświęcał dla innych. To jest egoistyczne, wiem, ale nie mogę tu zostać. Zaczynam wszystkiego nienawidzić.

– Zapłacisz za to.

– Wiem. No risk, no fun.

 

Facet 3. Kategoria light. Rzucam hasło, że następnego dnia jest jakiś koncert. Niezobowiązująco, informacyjnie.

– Dam ci znać, czy będę.

– Ok, bez spiny.

Jedziemy samochodem, gadka szmatka o wszystkim, rozstajemy się.

– Jutro do ciebie napiszę, czy idę na koncert.

– Dobrze, daj znać.

Cisza. Nie napisał ani tego dnia, ani następnego, ani przez kilka kolejnych. Po trzech tygodniach wysłała pozdrowienia z Mazur. Wtf?

 

Jaki jest wspólny mianownik tych historyjek? Podpowiedź: zaczyna się na o… O… O… Odpowiedzialność, brawo! Bez niej nie ma przyjaźni, rodziny, znajomości, zaufania.

Dziewczęta, matki, żony, konkubiny i kochanki, uczcie swych małych i dużych chłopów odpowiedzalności.

 

Foto: jonnyr1 / Foter / CC BY-NC-SA

fro
hasło przewodnie: rudy to nie kolor, rudy to charakter;
uwielbia: czytać, pisać, śpiewać, tańczyć i łazić po górach - jak to nastolatka ;)
chciałaby: umieć rysować i grać na gitarze;
ludzie: są dla niej niewyczerpanym źródłem inspiracji

One Reply to “GDZIE CI MĘŻCZYŹNI?”

  1. Prudencja Z. Niemiec says: Odpowiedz

    Tajess! Zgłaszam gotowość bojową do uczenia;) Ale też nie powiedziałabym, że kobiety są bardziej odpowiedzialne niż mężczyźni. Tak mi się myśli, że z trudnym słowem na „o” problem mają obie płcie. I moim zdaniem wynika to z tego, że współczesne społeczeństwa coraz bardziej kładą nacisk na to, co indywidualne, co dobre i przyjemne dla jednostki. I to jest priorytet. Facet ze scenki nr 2 mówi coś, co dudni w głowach wielu ludzi: „Po co się poświęcać”? No właśnie – po co się trudzić, starać, podejmować czasami trudne i niekoniecznie dla mnie przyjemne decyzje? Dopóki ludzie nie zechcą lub nie zostaną zmuszeni, by sobie na takie pytania odpowiedzieć, to odpowiedzialność będzie tylko pustym frazesem…

Dodaj komentarz