Jednodniowy wypad w Izery

Jeśli nawet w środku lata chcecie zaznać spokojnego wypoczynku w górach, odwiedźcie Góry Izerskie! Cele Waszej podróży mogą być rozmaite, a i szlaków trochę jest do wyboru. Ja w lipcową sobotę wybrałam się na dłuuuugi spacer ze Świeradowa Zdr. przez Stóg Izerski do Chatki Górzystów i z powrotem.

W Świeradowie mogą być problemy z parkingami, chyba że wybierzecie, jak ja, parking pod koleją gondolową. Są tam ogromne przestrzenie, bo wszystko czeka na śnieg i narciarzy, a latem aż tylu chętnych nie ma. Plus tego miejsca: blisko gondoli 🙂 na Stóg Izerski. Minus: daleko od szlaków. Ale miałam mapę i ruszyłam ścieżką turystyczno-krajoznawczą, czyli na tak zwany przełaj. Byle do góry. Bojącym się błądzenia po lesie polecam całkiem przyjemną ziemną drogę, która łagodniej niż ścieżka-której-nie-ma trawersuje Stóg. Znajdziecie ją nawet na mapach Google – odchodzi od trójkąta ul. Strażackiej, kawałek za gondolą. Na mapach jest opisana jako droga Tewa, później łączy się z czerwonym szlakiem prowadzącym na szczyt.

Ze Stogu Izerskiego w stronę Hali Izerskiej (i położonego na niej schroniska Chatka Górzystów) można wybrać dwa szlaki – główny szlak sudecki im. Orłowicza (czerwony), z którego na Polanie Izerskiej trzeba skręcić w prawo w szlak niebieski albo szlak żółty wiodący terenami przygranicznymi. Wybrałam tę drugą opcję. Po ulewnych deszczach, które w ubiegłym tygodniu szalały nad Dolnym Śląskiem nie był to do końca trafny wybór. Szlak był częściowo zalany, podmokły lub płynął wartkim strumieniem. I ludzi na nim nie było wcale. Dopiero gdy biegł wzdłuż granicy, zrobił się nieco bardziej stabilny. Mi się podobało, DSC_0005ale przez konieczność szukania w miarę suchej drogi, trochę wydłużył się czas przejścia. W sumie od Świeradowa do Chatki Górzystów czas przejścia wyniósł ok. 5 godz. z wieloma krótkimi postojami na poczęstunek w jagodzinach. Bo jagód jest w Izerach bród. Grzybów też – szkoda, że większość z nich to muchomory różnych odmian, ale były też podgrzybki, maślaki i sitaki, które rosły tuż przy drodze i po prostu rzucały się w oczy!

 

DSC_0008Na Hali Izerskiej mieściła się kiedyś osada Gross Iser, którą z powierzchni ziemi zmiótł powiew historii, w PRL-u i Czechosłowacji nie było miejsca dla niemieckich osadników z izerskich łąk. Jeśli się rozejrzycie znajdziecie wśród wysokich traw pozostałości dawnych domów – kamienne fundamenty. Jedyny budynek jaki się ostał w tym miejscu do „nowa szkoła”, w nim obecnie mieści się schronisko Chatka Górzystów. Przysmakiem tutejszej kuchni są izerskie naleśniki, obecnie niestety mocno reglamentowane. Kupić je można w porze śniadaniowej (8.00-11.00) lub obiado-kolacyjnej (17.00-20.00) – jeśli ktoś będzie tam w tej porze, niech śmiało zamawia, niebo w gębie to mało powiedziane. Poza tymi godzinami na miejscu można zjeść zupę (podczas mojej obecności była wege ogórkowa i nie-wege żurek), ciacho, bigos i wypić lwóweckie lub czeskie piwo.DSC_0009

Ponieważ samochód został w Świeradowie trzeba było do niego wrócić. Już nie tą samą trasą lecz niebieskim szlakiem (asfalt dla rowerzystów). Kawałek za Zieloną Budką (charakterystyczna drewniana budowla, coś jakby chatka, schron?) odbiłam w Nową Drogę Izerską / Szlak rowerowy, który na zakręcie łączy się ze szlakiem czerwonym. Kawałek szłam tym szlakiem, a gdy on odbijał w górę (na Stóg) poszłam kawałek prosto i zeszłam w las w to miejsce, z którego kilka godzin wcześniej wyszłam na tę drogę. Zejście było trudniejsze niż podejście – co przyznaję nawet ja – miłośniczka górskich zejść. Ale zajęło o wiele mniej czasu – jakieś 20-30 min. (wliczając postoje na jagody).

W sumie cała wyprawa zajęła jakieś 7,5-8 godz. Tempo marszu było naprawdę spacerowe, liczne postoje na jagody i godzinna przerwa w Chatce Górzystów.

A po takim treku warto coś zjeść. Wiele lat temu byłam w Świeradowie na pysznym pstrągu w Hacie Izerskiej. Jest dalej tak pyszny, jak go zapamiętałam (a nie jestem fanką pstrągów). No i restauracyjka stoi w pobliżu parkingu 🙂

Przy planowaniu trasy możecie korzystać ze strony mapa-turystyczna.pl – będziecie widzieć czasy przejść, odległość i przewyższenia. O wiele mniej wymagającym szlakiem w Izerach jest wystartowanie z Polany Jakuszyckiej i przejście np. czerwonym szlakiem przez osadę Orle do Chatki.

Babiszon
Czyta i pisze przez cały rok. Najczęściej dla własnej przyjemności. Choć z pisaniem różnie bywa, "czasami człowiek musi".
W zimie jeździ na nartach, w lecie nurkuje i zdobywa szczyty (bynajmniej nie lenistwa, choć też się zdarza), ostatnio zagląda górom "pod spódnice", bo została taternikiem jaskiniowym.
Czasem coś zorganizuje, a potem się zachowuje, jak dyktator, żeby plan wypalił. Innych dyktatorów nie lubi. Cóż.
Słomiany zapał do wszystkiego od zawsze.

Dodaj komentarz