Kolorowo, dotykowo i dźwiękowo – czyli o książkach w kategorii do lat trzech

O książkach w kategorii ” dla czytelników w wieku do lat trzech” pisałam m.in. tu i tu, z tym, że wówczas były to ulubione pozycje Borysa. Nadia (aktualnie 1,5-roczna panienka) też za nimi przepada, ale ma też własne hity.

Nieodrodna siostra swego brata

Mając starszego brata, nie można nie kochać samochodów. I nic dziwnego, że jednym z pierwszych słów Nadii było „AAA-tttooo”;) Dla naszej córeczki klasyfikacje pojazdów nie mają tajemnic i chętnie ogląda Borysowe lektury. A że na dodatek ma słabość do żywych kolorów, to wydana przez Dwie Siostry książka „Auto” z cudownymi ilustracjami Jana Bajtlika (nad inną jego książką zachwycałam się też tu) wzbudza w niej spory entuzjazm. Jest barwna, życiowa i dynamiczna. No i zawsze można ją wymienić z bratem na co ciekawsze lego;)

Dziurki i zagadki

Drugorodna uwielbia też książki Hectora Dextera: „Kto zjadł biedronkę” i „W ogrodzie”. Ukryta w nich historia wymaga sporej interakcji od młodego czytelnika. Jeśli uważnie śledzi się fabułę, trzeba non stop wkładać paluszki w jakieś dziurki, by np. przekonać się, co ukryło się pod kolorowym dywanem z liści. Należy też nasłuchiwać, jakie odgłosy wydaje najedzony miś i przyglądać się, czy przypadkiem nie zzieleniał z niestrawności. Sama frajda!

Osobiście wolę „ogród” niż „biedronkę”, bo jest nieco bardziej urozmaicony w swym podziurkowanym składzie, ale dla Nadii nie ma to znaczenia. Ochoczo wkłada swe paluszki i tu, i tu. I od kilkunastu tygodni ta zabawa jej się nie nudzi.

Podobny zamysł ma także książka „Widzę Cię!” z wydanej przez wydawnictwo Egmont serii „Akademia mądrego dziecka” (która to nazwa mnie denerwuje, bo to tak, jakby uznawać, że są jakieś głupie dzieci). Od wydanych przez Mamanię Dexterowych pozycji odróżnia ją zawartość zgrabnych wierszyków Zbigniewa Dmitroca, ale ogólny zamysł jest ten sam. Mały czytelnik ma  dotykać, badać, przewracać i zachwycać się feerią barw. Ilustracje Giorgio Vanettiego w „Widzę Cię” są rzeczywiście bardzo ładne i nieco przypominają te, które Nadia tak dobrze zna z książek Erica Carle.

Król jest tylko jeden

Jednak od kilku miesięcy ulubionym bohaterem książeczkowych historii jest dla Nadii niejaki „Pucio”. Ten „średni” w trójce rodzeństwa maluch jest niczym anioł stróż – towarzyszy nam rano, wieczór, we dnie, w nocy. Tak, tak, zdarzyło się, że Młoda przywlekła go do nas o trzeciej nad ranem i nieznoszącym sprzeciwu tonem kazała sobie czytać.

Zresztą po zdjęciach widać, że „Pucio uczy się mówić” to dość mocno zaczytana pozycja. Druga część – „Pucio mówi pierwsze słowa” – jest z nami dopiero od dwóch tygodni, więc jeszcze prezentuje się całkiem nieźle.

Muszę stwierdzić, że „Nasza księgarnia” wydała obie książki bardzo solidnie. Karton jest gruby i odporny na zaślinianie i tryliardowe obracanie. Autorką obu książek jest Marta Galewska-Kustra – logopeda, pedagog i doktor nauk humanistycznych – która swoją wiedzę i doświadczenie wykorzystała w stworzeniu pomocy dydaktycznej przy pracy z najmłodszymi dziećmi i z tymi, które są nieco starsze, ale mają problemy z rozwinięciem mowy. Pierwsza część przygód Pucia koncentruje się na wyrazach dźwiękonaśladowczych, druga na pierwszych słowach typowych dla rozwoju mowy dziecka i łączeniu ich w proste zdania.

Książeczki są tak skonstruowane, by można je było czytać na wiele sposobów. Są krótkie teksty wprowadzające w sytuację, które rodzic może potem dowolnie rozwijać. A wiele się dzieje w tych lekturach. Są spacery po ulicach, parkach i lasach, wycieczki, urodziny, zakupy. W drugiej części nawet typowy dzień z życia przedszkolaka. Pomaga to oswoić językowo wiele kwestii.

Można też obie pozycje czytać po prostu jako słownik i prosić dziecko, by wskazywało bądź nazywało określone rzeczowniki lub czynności. Na końcu obu książeczek znajduje się mini przegląd najważniejszych „haseł”.

A w warstwie wizualnej ilustracje Joanny Kłos zachęcają, by z Puciem wędrować też do krainy wyobraźni.

Gdyby ktoś był ograniczony i musiał wybrać dla swojego dziecka tylko jedną książkę, to bez wahania poleciłabym mu Pucia, który mówi pierwsze słowa. To książka, która zaintryguje zarówno roczniaka, jak i trzylatka. A więc zakup na lata:)

 

Prudencja

W życiu i słowie ceni rozwagę, odpowiedzialność i konsekwencję. I poczucie humoru, choć talentu do opowiadania dowcipów Pan Bóg jej bardzo poskąpił. Gdyby tylko niemiecki nie ranił tak jej uszu, chętnie pomieszkiwałaby za zachodnią granicą. Ale tylko od czasu do czasu – bo z natury jest domatorką, która uwielbia polskie krajobrazy, historię i kulturę. Szczęśliwa żona, początkująca matka, spełniona kobieta (kolejność nieprzypadkowa).


Dodaj komentarz