Książka o tym, że czasem trzeba złamać zakaz

Grasując ostatnio w bibliotece po półkach z książkami dla najmłodszych, natknęłam się na taką pozycję:

20160714_124212

Na bajkę tę zwróciłam uwagę, ponieważ:

  1. miała kartonowe kartki, więc Borys mógł ją spokojnie „czytać” z Nadią,
  2. ilustracje nie przypominały skrzyżowania mangi ze stylistyką teletubisiów, dzięki czemu – założyłam – nie będą straszyły dzieci w snach,
  3. historia, którą opowiada, była niebanalna.

Chociaż na pierwszy rzut oka wszystko mogłoby się wydawać dość typowe dla leśnych opowieści. Ot, pewien mały Miś wybiera się do lasu pobawić z przyjaciółmi (sarenką, wiewiórką i zajączkiem).

20160714_124232

Beztroskie plany burzą nieco Troskliwe Mamuśki, które zakazują dzieciom brudzenia się, wskakiwania do wody i odchodzenia daleko od domu.

20160714_124300

Ale jak tu się dobrze bawić, gdy chce się pić, a nie wolno się zbliżać do rzeki ani sprawdzić, co się dzieje za tamtym zakrętem??

Na szczęście Misio miał najwyraźniej mniej zestresowanych rodziców, którzy nauczyli go, że nie można być ślepo posłusznym zakazom. Swój rozum trzeba mieć. Dzięki temu zajączek np. nie umarł z pragnienia;)

20160714_124312

Bajkę „Mały miły Miś” napisała Jilian Harker, a zilustrowała Caroline Pedler. Dzieci poniżej 3 roku życia może jeszcze nie wszystkie niuanse tej historii zrozumieją, ale na pewno będą miały szanse zrozumieć, że pomaganie innym przynosi wiele dobrych owoców, ale wymaga poświęcenia. A kwestia ślepego posłuszeństwa może być doskonałym tematem do wieczornych pogaduszek.

 

Prudencja
W życiu i słowie ceni rozwagę, odpowiedzialność i konsekwencję. I poczucie humoru, choć talentu do opowiadania dowcipów Pan Bóg jej bardzo poskąpił. Gdyby tylko niemiecki nie ranił tak jej uszu, chętnie pomieszkiwałaby za zachodnią granicą. Ale tylko od czasu do czasu - bo z natury jest domatorką, która uwielbia polskie krajobrazy, historię i kulturę. Szczęśliwa żona, początkująca matka, spełniona kobieta (kolejność nieprzypadkowa).

Dodaj komentarz