Książki roku 2016 – dla dzieci i rodziców

Styczeń to dla mnie czas pewnych podsumowań. W grudniu osobiście rzadko mam na to czas w ferworze przedświątecznych przygotowań. Dzisiaj mały ranking moich największych odkryć w kategorii „literatura dziecięca” w mijającym roku.

Książki, które mogą zachwycić

Przede wszystkim Rodziców. To trzeba zaznaczyć na początek. To są książki, w których zakochałam się głównie ja. Moje dzieci nieszczególnie, choć nie powiem, zdarza się, że przynoszą je dobrowolnie do czytania (… i potem zazwyczaj chcą żelka, ale to na pewno nie ma żadnego związku z wyborem danej lektury do spania, prawda?). Może dlatego nie czytają ich pasjami, że żadna z nich nie ma kartonowych kartek, żadna się nie błyszczy i nie ma postaci, których oczy wyglądają jak u sarenki Bambi;) Może. Ale to nie znaczy, że nie warto im je podsuwać.

Wszystkie poniższe lektury, w moim odczuciu, rzecz jasna, mają świetną i niebanalną grafikę oraz poruszającą fabułę. Są cienkie, ładnie (choć nie niezniszczalnie) wydane i spokojnie można je czytać zarówno roczniakowi, jak i pięciolatkowi. Niemniej ich percepcja w dużej mierze zależy od wrażliwości młodego czytelnika. Tyle tytułem wstępu. A teraz ranking.

Miejsce trzecie – Philippe de Kemmeter „Tata w sieci”

To dość aktualna, jeśli idzie o temat i błyskotliwie bawiąca się językiem opowieść o uzależnieniu od internetu i jego zgubnych skutkach. Myślę zresztą, że bardzo dobrze pokazuje konsekwencje każdego rodzaju uzależnienia – jak uderza ono w więzi i jak prowadzi do osamotnienia. Bohaterem tej bajki jest Tata Pingwin, który dzień po dniu zapomina, że świat ma rzeczywisty, a nie wirtualny wymiar.

Na szczęście pewnego dnia zdarza mu się mała katastrofa. Gubi nie tylko sieć, ale się.

W końcu jednak zderzenie z rzeczywistością pozwala mu zobaczyć siebie w prawdzie i koniec końców rozprawia się ze swoim laptopem w stylu Chucka Norrisa.

 

Miejsce drugie – Astrid Desbordes i Pauline Martin „Miłość”

Za każdym razem, gdy czytam dzieciom tę książkę, wzruszenie ściska mi gardło, a łzy zalewają oczy. Pewnie dlatego, że w tak prosty i naturalny sposób mówi o tym, co czuję każdego dnia. Pewnie dlatego, że odnajduję w niej niemal wszystkie emocje, które towarzyszą mojej codzienności. Pewnie dlatego, że pięknie pokazuje to, co dzisiaj tak często podaje się w jakiś sposób zafałszowane.

Fabułę tworzy dialog między mamą a synkiem, który układa się do snu. Archibald zadaje fundamentalne dla każdego dziecka pytanie: „Czy będziesz mnie kochać całe życie?”. A mama zdradza mu pewien sekret – że tytułowa miłość pełna jest sprzeczności i nieoczywistości;)

Cała wyliczanka kończy się bardzo istotną konkluzją, którą powtarzam sobie każdego dnia:)

Na koniec dodam tylko, że dzięki Archibaldowi udało nam się w minionym roku dwa razy założyć Borysowi muszkę (co zostało zapisane w naszej domowej księdze rekordów;) (Ku naszemu zaskoczeniu zadziałał argument: „będziesz taki elegant, jak Archibald”;)).

 

Miejsce pierwsze – Jan Bajtlik „Sztuka latania”

Mądra treść i cudowna, absolutnie zachwycająca (mnie) grafika. Sporo humoru i kapitalne przesłanie. Czegóż chcieć więcej? Współczesna Polska Literatura dla Najmłodszych nie tylko Mizielińskimi stoi!

Główny bohater to (znowu) pingwin. Tym razem mały. Z czerwoną czapeczką. Pingwin, który ma jedno, wielkie marzenie – chce latać. Jak ptaki.

Śledząc jego przygody czytelnik dowiaduje się, że po pierwsze, o marzenia trzeba walczyć. Po drugie, że ta walka wymaga samozaparcia, odwagi i nierzadko – pomocy innych.

No i po trzecie, najistotniejsze, że trzeba mieć oczy szeroko otwarte, bo można przejść przez życie i nie zauważyć, że spełnienie pragnień jest na wyciągnięcie ręki.

 

Każdy z nas ma marzenia. Mniejsze lub większe. „Sztuka latania” to książka dla każdego z nas. Jej przesłanie jest więc tym, czego i Wam, i sobie życzę u progu 2017 roku.

 

Prudencja
W życiu i słowie ceni rozwagę, odpowiedzialność i konsekwencję. I poczucie humoru, choć talentu do opowiadania dowcipów Pan Bóg jej bardzo poskąpił. Gdyby tylko niemiecki nie ranił tak jej uszu, chętnie pomieszkiwałaby za zachodnią granicą. Ale tylko od czasu do czasu - bo z natury jest domatorką, która uwielbia polskie krajobrazy, historię i kulturę. Szczęśliwa żona, początkująca matka, spełniona kobieta (kolejność nieprzypadkowa).

Dodaj komentarz