Kwartał z Nadią za nami

Drugorodna skończyła niedawno trzy miesiące. Czego się do tej pory nauczyłam?

  1. Każde dziecko jest inne. Niby to wiedziałam, ale jakoś podświadomie oczekiwałam, że Nadia okaże się żeńską wersją Pierworodnego. I że jak Borys był niemowlakiem absolutnie prorodzicielskim, to i ona będzie spokojna i bezproblemowa. I owszem, jest prorodzicielska, ale inaczej niż brat. Sypia w zupełnie innym rytmie niż on, podobają się jej inne pozycje do karmienia, rozśmieszają inne zachowania. Trzeba się z tym oswoić, a im szybciej się to zaakceptuje, tym lepiej dla całej rodziny.
  2. Pantha rei – wszystko płynie. Dla rodzica oznacza to z jednej strony, że kolki kiedyś miną, a z drugiej, że za dwa miesiące jego słodki niemowlak przestanie być słodkim i – co istotne –­ niemobilnym niemowlakiem, który subtelnym „ghy” próbuje zwrócić na siebie uwagę. Ów zmieni się w małą, acz niezwykle skuteczną maszynę do demolowania wszelkiego porządku. Warto więc delektować się wszystkimi tymi momentami, które chwytają nas za serce. I – jeśli się to lubi – znajdywać energię i czas, by te najbliższe sercu chwile uwieczniać (dla rodzica i ewentualnie babć oglądanie filmików pokazujących rozwój dziecka miesiąc po miesiącu może być bardziej frapujące niż śledzenie „Mody na sukces”. W związku z tym warto mieć wyćwiczone włączanie kamery w telefonie;)).
  3. Rodzeństwo kocha mocno. Czasami aż do bólu. Nawet jeśli starszak jest pozytywnie zainteresowany młodszą latoroślą, to zostawiając go sam na sam z niemowlakiem, warto usunąć z zasięgu rąk pierworodnego wszelkie przedmioty wagi ciężkiej, które mogłyby stać się potencjalną zabawką do podzielenia z drugorodnym;) Albo po prostu nie dziwić się, że w czasie, gdy pospiesznie próbowało się umyć zęby, uśpiony bobas został brutalnie wyrwany z objęć Morfeusza za pomocą „Dzieciozmagania” Kaz Cooke.
  4. Starsze sąsiadki i dzieci w piaskownicy to potencjalni sprzymierzeńcy. Jeśli „przyszywane” pseudobabcie rzucają w windzie: „Ale, pani Prudencjo, proszę pamiętać, że jakby co, to ja chętnie z Boryskiem wyjdę na spacerek”, to należy odsunąć od siebie świadomość, że jest to grzecznościowy slogan i w najbardziej krytycznym momencie dnia bez skrupułów przysłowiową Panią Stasię wykorzystać i dokooptować do jej pieska własne dziecię;) Warto też mieć na uwadze, że im więcej maluchów w piaskownicy, tym większa szansa, że starsze dziecko pozbędzie się nadmiaru energii i utnie sobie dwugodzinną drzemkę po obiedzie. Nic tylko pokochać ludzi i spacery.
  5. Dystans, dystans i jeszcze raz dystans. Należy go mieć zwłaszcza do siebie i do wszelkich blogów parentingowych, forów internetowych czy literatury branżowej. Z tego dobrodziejstwa warto brać tylko to, co w danym momencie może człowiekowi ułatwić życia i pomóc zniwelować stres. To nieprawda, że nie da się uśpić dwójki dzieci w jednym momencie dnia. Da się. U mnie. Czy u ciebie? Nie wiem. Próbuj. A jak Ci się uda, to … patrz pkt 2:)
  6. Trzeba rozwijać kobiecą stronę mocy. Czyli? Czyli na wszelkie możliwe sposoby oszczędzać czas i energię, robiąc kilka rzeczy naraz. Prasując, można jednocześnie usypiać niemowlę w chuście, starsze dziecko zajmować składaniem skarpetek i wrzucaniem ich do jakiegoś pudełka, a przy okazji gadać przez telefon lub słuchać zaległego audiobooka (w wersji dla ambitnych jest to oczywiście kurs języka hiszpańskiego. Dla zaawansowanych, rzecz jasna).
  7. Warto szukać wszelkich rozwiązań, które ułatwiają życie. Taki np. wózek dla dzieci rok po roku to dla mnie prawdziwe błogosławieństwo. Dzieciaki z niego nie mogą wyjść (niech żyją pasy bezpieczeństwa), a jest tak małych gabarytów, że zmieszczę się w każdej windzie i w każdym wejściu. Chusta ratuje mnie z opresji, gdy naprawdę muszę coś zrobić w konkretnym momencie, a Nadia absolutnie nie chce zabawić się sama na macie. Kindle pozwala czytać najgrubsze tomiszcza podczas karmienia piersią. W telefonie można robić dzielone listy zakupów, spisywać pamiętnik, włączać przypomnienia, zamawiać zakupy przez internet itd. itp. Byle tylko przełamać swoją awersję do technologii i nowinek komputerowych, jeśli na takową się cierpi.
  8. Nie ma się co zadręczać, że nie jest się w stanie dawać drugiemu dziecku tyle uwagi, ile pierwszemu. Wystarczy pomyśleć, co będzie przy trzecim…
  9. Dzieci płaczą. Dwójka – bywa – płacze jednocześnie. Jeśli już nie wiesz, co zrobić, usiądź i zapłacz z nimi. Może się opamiętają;)
  10. Na co dzień trzeba szukać pozytywów i inwestować swój czas i energię w to, co sprawia radość. Tak po prostu. Można, owszem, jojczyć i marudzić, że bunt dwulatka, że kolki, że zmęczenie, ale chyba lepiej dla zdrowia psychicznego, pożycia rodzinnego i urody dostrzegać to, że dzieci są zdrowe, że się coś udało przeczytać innego niż ulotka syropku na kaszel, że jesień jest piękna, bo złota, że muzyka piękna, że ludzie sympatyczni. Zazwyczaj wiemy, co nas ciągnie w górę i co (kto) sprawia, że uśmiech wypływa na nasze twarze. Więc dlaczego nie dokładać wysiłków, by otaczać się właśnie takimi osobami i rzeczami?

Te trzy miesiące z dwójką dzieci na pokładzie pokazały mi, jak wiele jest we mnie talentów i miłości. A najlepsze jest to, że wiem, iż to potencjał, którego rozwój w dużej mierze zależy ode mnie.

 

Prudencja
W życiu i słowie ceni rozwagę, odpowiedzialność i konsekwencję. I poczucie humoru, choć talentu do opowiadania dowcipów Pan Bóg jej bardzo poskąpił. Gdyby tylko niemiecki nie ranił tak jej uszu, chętnie pomieszkiwałaby za zachodnią granicą. Ale tylko od czasu do czasu - bo z natury jest domatorką, która uwielbia polskie krajobrazy, historię i kulturę. Szczęśliwa żona, początkująca matka, spełniona kobieta (kolejność nieprzypadkowa).

Dodaj komentarz