Pięć zdań, które rozbawią rodzica w weekend

Mamy z Najlepszym z Mężów kilka takich grypsików, o których wiemy, że jeśli padną z ust jednego, to wywołają u tego drugiego spazmy dzikiego śmiechu. Zwłaszcza w weekend. Oto one:

  1. Kochanie, a może pojedziemy do IKEI? – jeśli człowiek przez cały tydzień zmaga się z odgłosami wydawanymi przez dwulatka i półroczne niemowlę (co może podobać się miłośnikom death metalu), zmęczeniem, telepaniem/ szarpaniem/ popychaniem (co przez niektórych bywa uznawane za zabawę), a ponadto nie przepada za tłumami, to pomysł, by wybrać się do najbardziej zaludnionej galerii w mieście musi zakrawać na żart. Kiepski.
  2. Zmęczmy dzieci… – buehehehehhehee – słychać rechot szczęśliwych posiadaczy dzieci; dla niewtajemniczonych: w weekend nie da się zmęczyć dzieci. Po prostu. One jakimś szóstym zmysłem wiedzą, że tatuńcio i mamuńcia będą w tym dniu w domu i będzie się można z nimi caaaały dzionek bawić. Owszem, możesz, rodzicu, na głowie stawać, przeciągnąć je przez wszystkie atrakcje na placu zabaw, zrobić maraton po piaskownicach, rozegrać dziesiątki meczy i przebiec kilometry trawników z latawcem – ale koniec końców to Ty będziesz wykończony, a one po kwadransie drzemki w wózku obudzą się rozochocone wizją kolejnych atrakcji dnia.
  3. Może jutro dłużej pośpią… – kolejny żarcik, który wzrusza rodziców maluchów do łez. Oczywiście każdy zna dziecko Kowalskich czy Nowaków, które po tym, jak rodzice mu nie pozwolą leżakować przez sobotę, w niedzielę będzie spać do 10.00. Jakoś tak się jednak dzieje, że nasze dzieci tej regule się nie poddają i nawet, jeśli pierwszy dzień weekendu mija nam wyjątkowo aktywnie (tzn. wieczorem ledwie powłócząc nogami docieramy do łóżka), to niedzielę rozpoczniemy jeszcze przed świtem.
  4. Kiedy dzieci pójdą spać, trzeba będzie zrobić… X, Y, Z – do rodzicielskich praw Murphyego trzeba dopisać jeszcze to, że jeżeli w tygodniu nie masz czasu, żeby nadrobić prasówkę, przeczytać książkę, zrobić album ze zdjęciami z ostatniego roku małżeństwa itp., itd., to tym bardziej nie będziesz mieć go w weekend. Akurat w ten dzień dzieci spać na pewno nie pójdą, a nawet jeśli pójdą, to nie będą spać dwóch godzin, a godzinę. Czyli i tak się nie wyrobisz. Lepiej od razu się położyć i złapać oddech.
  5. A może wyjedziemy za miasto? – każdy z nas zna Ludzi, którzy naprawdę aktywnie spędzają czas. Jeżdżą z dziećmi w góry, na pikniki, śladami Dziecięcych Parków Rozrywki. Dziwne tylko, że w statystykach okazuje się, że tych Ludzi jest doprawdy niewiele, a większość preferuje odpoczynek w domowym zaciszu. To pewnie wszyscy ci, którzy tak jak my, myślą, że dzieci pójdą spać, a wtedy my zabierzemy się za … X, Y, Z:)
Prudencja
W życiu i słowie ceni rozwagę, odpowiedzialność i konsekwencję. I poczucie humoru, choć talentu do opowiadania dowcipów Pan Bóg jej bardzo poskąpił. Gdyby tylko niemiecki nie ranił tak jej uszu, chętnie pomieszkiwałaby za zachodnią granicą. Ale tylko od czasu do czasu - bo z natury jest domatorką, która uwielbia polskie krajobrazy, historię i kulturę. Szczęśliwa żona, początkująca matka, spełniona kobieta (kolejność nieprzypadkowa).

One Reply to “Pięć zdań, które rozbawią rodzica w weekend”

  1. Spoko, zdaje się, że za rok w przypadku Borysa, a dwa w przypadku Nadii żart z Ikeą nie będzie żarcikiem 😀
    Bo tam są panie, które się zajmą przez godzinę brykającym brzdącem 😀 A człowiek, zamiast na zakupy, pójdzie sobie w spokoju zjeść zupę 😛

Dodaj komentarz