Potrójna z dziećmi

Uważni Czytelnicy naszego bloga odnotowali już zapewne, że niedawno Dzikie Entuzjastki bawiły na Podbeskidziu. Nie zabrakło tam też Najlepszego z Mężów, Borysa i Nadii. W pewne słoneczne popołudnie wybraliśmy się na Potrójną – urokliwy szczyt (884 m n.p.m.) w Beskidzie Małym. Naszym celem było studenckie schronisko „Pod Potrójną”, z którym wiąże się wiele dobrych wspomnień Prudencji.

Ponieważ chcieliśmy tam dotrzeć z  rocznym niemowlakiem i dwuipółletnim maluchem, wybraliśmy łatwą i przyjemną trasę, którą w założeniu Pierworodny miał w większości przejść na nogach. No. I założenia były dobre, tylko buty źle dobrane;)

20160814_151248

Czerwonym szlakiem z Przełęczy Kocierskiej

Samochód zostawiliśmy na parkingu przy Hotelu&Spa Kocierz na szczycie Przełęczy Kocierskiej (718 m n.p.m.). Musieliśmy zejść kilkadziesiąt metrów ruchliwą, asfaltową drogą …

20160814_145054

… do zakrętu, na którym kończy się Województwo Śląskie, a zaczyna Małopolskie.

20160814_145708

Tam wchodzi się na czerwony szlak, który w nieco ponad godzinę powinien doprowadzić nas na szczyt Potrójnej.

20160814_145640 20160814_145655 20160814_145725

Większość czasu szliśmy łagodną ścieżką wśród bukowo-świerkowego lasu. Oszałamiających widoków raczej nie uświadczyliśmy, ale dla dzieciaków najlepszą atrakcją były liczne krzaki borówek i ostrężyn.

20160814_151252 20160814_150512 20160814_150550 20160814_150542 20160814_154535

Po drodze minęliśmy szczyty Roczenki (741 m n.p.m.) oraz Kiczory (758 m n.p.m.) i liczne świadectwa pobożności autochtonów:)

20160814_152934 20160814_152928 20160814_152920 20160814_154922

Zdecydowane podejście na szczyt Potrójnej zaczyna się mniej więcej od Przełęczy Skaliste (726 m n.p.m.).

20160814_160634

Staraliśmy się, by dzieciaki (a dokładnie: Borys) większość trasy przeszły same, co w praktyce przełożyło się na niespieszne – tzn. w 1h 40 min – wejście na halę pod Potrójną i tępy ból obręczy barkowej Najlepszego z Mężów;).

20160814_163223 20160814_163404 20160814_163413 20160814_163525 20160814_164123

Junior niezbyt docenił rodzicielskie wysiłki i bardziej zajmował się parkowaniem ukochanym autkiem w nowych lokalizacjach niż zachwycaniem pięknem stworzenia.

20160814_163447

Cóż. Do wszystkiego trzeba dorosnąć, nie?

Z punktu widokowego na szczycie rozlega się piękna panorama na góry Beskidu Małego, Makowskiego i Żywieckiego, a przy dobrych warunkach pogodowych za „Bestyjami” – jak mawia Babiszon – można zobaczyć wyłaniające się Tatry. Nam jednak ta radość nie była dana, bo od strony Targanic nadeszła burza.

20160814_164923 20160814_164959 20160814_165012

Dość szybko zeszliśmy więc w kierunku osiedla na Potrójnej i w tamtejszej chatce przeczekaliśmy ulewę.

20160814_165804 20160814_165932 20160814_165953

Prudencja była początkowo święcie przekonana, że „chatka na szczycie Potrójnej”, to ta sama, w której spędziła kilka pamiętnych wieczorów w czasach młodości. Jak się okazało – selektywnie pamiętnych. Co łatwo w sumie wytłumaczyć, bo …

20160814_170118

„Chatka na szczycie”, w której posililiśmy się bananami, kanapkami i słodkościami, jest po prostu prywatnym domem otwartym na turystów. Co wyłuszczył nam jej wyjątkowo sympatyczny właściciel. I ów pokierował nas uczynnie w kierunku studenckiego schroniska.

20160814_170047

A to ostateczny dowód na to, że Potrójna nie jest na Dolnym Śląsku…;)

20160814_170131

W kierunku chatki POD Potrójną

Jeśli zatem chcecie zdobyć pieczątkę PTTK-u, to z urokliwego osiedla na szczycie Potrójnej musicie zejść czerwono-żółtym szlakiem na Przełęcz Zakocierską (779 m n.p.m.).

20160814_175033 20160814_17504020160814_180422 20160814_180442 20160814_180453

Na rozstaju dróg przy mogile z charakterystycznym metalowym krzyżem skręcacie w prawo i żółtym szlakiem – w jakieś 10 minut – schodzicie do wielkiego głazu. Przy mżawce jednak dość łatwo go przegapić, choć to ogromny blok skalny po prawej stronie ścieżki.

20160814_181229

W jego pobliżu powinniście zobaczyć na drzewach żółte słoneczka – te w kolejne 10 minut doprowadzą Was do studenckiej chatki.

20160814_181354

Miejsce jest wyjątkowo urokliwe, a jego Gospodarz niezwykle uczynny. Kiedy zobaczył naszą ekipę z dwoma z lekka marudzącymi dzieciakami, sam z siebie przyniósł nam kawę i herbatę i ulokował w suchej wiacie. Taka uprzejmość i osiągnięcie celu wyprawy poprawiły nam zdecydowanie humory. A kiedy okazało się, że chatka pozostała nieskalana zębem nowoczesności i jest rzeczywiście tak urokliwa, jak we wspomnieniach Pru, nawet jojczenie z lekka głodnego Borysa nas nie mierziło;)

Drewniany dom z 1911 r. wypełniają gromadzone przez lata tablice informacyjne i pamiątki po gościach. Jest też kominek i pianino. Na zewnątrz dwie wiaty i humorystyczny szlakowskaz;) Nie ma zasięgu i zbytnich udogodnień cywilizacyjnych;) Całość tworzy niepowtarzalny klimat.

IMG_1504 IMG_1511 IMAG0055

Po napełnieniu brzuszków odpowiednią dawką kofeiny i glukozy wyruszyliśmy za słoneczkami do Kocierza. Historia ze słoneczkowym szlakiem jest bardzo prosta. Do chatki pod Potrójną najszybciej można było się dostać, dojeżdżając do ostatniego przystanku niegdysiejszej linii PeKaeSowej z Żywca („Kocierz-Basie”). Studenci wymyślili więc własny szlak i przekazują go sobie w legendarnych opowieściach.

Idąc za słoneczkami schodzi się więc do Kocierza wąską ścieżką, nierzadko na przełaj. Z dzieciakami na plecach i po burzy było to momentami dość karkołomne zejście, ale daliśmy radę. Ostatnią przeszkodą było przeskoczenie strumyka, a potem już szerokim, utwardzonym traktem dotarliśmy do pozostawionego na przystanku samochodu (ha! Tacy cwani byliśmy).

IMAG0058

Zejście od Chatki pod Potrójną do Przystanku „Kocierz-Basie” zajęło nam 40 minut.

 

Prudencja
W życiu i słowie ceni rozwagę, odpowiedzialność i konsekwencję. I poczucie humoru, choć talentu do opowiadania dowcipów Pan Bóg jej bardzo poskąpił. Gdyby tylko niemiecki nie ranił tak jej uszu, chętnie pomieszkiwałaby za zachodnią granicą. Ale tylko od czasu do czasu - bo z natury jest domatorką, która uwielbia polskie krajobrazy, historię i kulturę. Szczęśliwa żona, początkująca matka, spełniona kobieta (kolejność nieprzypadkowa).

One Reply to “Potrójna z dziećmi”

  1. Najbardziej podobała mi się opowieść młodych turystów, którzy po noclegu w Chatce pod Potrójną, gdzie ciepła woda jest tylko wtedy, jak się pali w piecu, wybrali się na nocleg do schroniska na Leskowcu z nieukrywanym marzeniem o prysznicu w cywilizowanych warunkach. W późnych godzinach wieczornych zostali poinformowani, że wody w schronisku NIE MA AKTUALNIE! Było za późno na przegrupowanie, więc umyli się dopiero na drugi dzień, potulnie wróciwszy do chatki studenckiej.

Dodaj komentarz