Spacer w chmurach, w górach

ścieżka w chmurach - kilka pięter

Czyż jest lepszy moment na wycieczkę niż pierwszy weekend wakacji? Biorąc pod uwagę korki przy wyjeździe z miasta pewnie jest 😉 ale z drugiej strony – lato pełną gębą, temperatury wysokie, a i prognoza łaskawa. Nic tylko ruszać. Otwarta pozostaje kwestia – gdzie? A może tak zaliczyć spacer po ścieżce w chmurach?

Ścieżka w chmurach, czyli co

Cel jaki sobie obrałyśmy – Babiszon i Fro – to pogranicze polsko-czeskie w okolicach Śnieżnika. W miejscowości Dolni Morava stoi wieża, ale nie byle jaka. Nazywa się Ścieżka w obłokach (Stezka v oblacich) i jest wielką konstrukcją, która niczym nie przypomina wieżyczek na szczytach gór przeróżnych. Jest to atrakcja, która powstała kilka lat temu i wciąż cieszy się niesłabnącą popularnością. Sama miejscowość Dolni Morava, to nieduży ośrodek narciarski. Podoba mi się, że Czesi potrafią zadbać, by takie miejsca były odwiedzane także latem. Parkingi w miejscowości są bezpłatne (albo przynajmniej część z nich) i jest sporo miejsc, w których można zostawić samochód.

Generalnie Ścieżka w chmurach w ogóle nie przypomina dotychczas znanych wież widokowych – ani kamiennych, ani metalowych. To konstrukcja spora i trudna do porównania z czymkolwiek innym. Widać ją już z daleka, jeszcze zanim wjedzie się do miejscowości, choć z parkingu, na którym zostawiłyśmy auto jakoś trudno było ją dostrzec 😉

Ścieżka w chmurach stoi nieopodal szczytu Slamnik, 1116 m n.p.m. ma 50 m wysokości. Na szczyt ten można się dostać piechotą lub wjechać kanapą 4-osobową. My wybrałyśmy opcję nożną i po godzinie niespiesznego marszu byłyśmy na górze. Bilety kupić można przy samym wejściu na Ścieżkę. Dla nas dwóch i latorośli Fro najbardziej opłacalną opcją był bilet rodzinny (taka z nas nowoczesna familia). Ceny biletów można sprawdzić na stronie

Jaki jest ten spacer w chmurach

Po przejściu przez bramki możemy ruszać w górę. Drewniany chodnik zatacza spore, niejednolite kręgi pnąc się łagodnie do góry. Tak łagodnie, że trasę mogą pokonywać osoby na wózkach inwalidzkich czy maluchy w wózkach. Chodnik jest szeroki na kilka(naście?) metrów – naprawdę musiałoby na Ścieżkę przyjść mnóstwo ludzi, żeby się zakorkował. Po drodze zalecane jest rozglądanie się i podziwianie okolicznych wzgórz. Dla mnie np. Śnieżnik, który jest w sumie nieopodal, od czeskiej strony wygląda zupełnie inaczej niż od polskiej. Po drodze umieszczone są tablice informacyjne z panoramami i ciekawostkami o obszarze, nad którym jesteśmy. Pewną niedogodność stanowi fakt, że tablice są wyłącznie czesko-angielskie.

Zanim dojdziemy na szczyt Ścieżki w chmurach po drodze miniemy zrobioną z pancernej siatki „rurę” – jest to skrót (dla odważnych, rzecz jasna), który wyprowadza na wyższy poziom. Oczywiście musiałam ten skrót przetestować. Idzie się całkiem wygodnie, w lekko pochylonej pozycji, pod nogami przestrzeń, wokół przestrzeń – jedyną przegrodą jest ta siatka, całkiem niezłe wrażenie.

Na samym szczycie czeka nas podobna atrakcja – to kropla, czyli siatka zawieszona 50 m ponad ziemią, po której można chodzić, skakać, leżeć. Co kto lubi. Lekko podwiewa od dołu (a miałam spodnie!) a poza tym – całkiem fajnie. Chociaż, gdy wchodzi tam kilkadziesiąt osób, człowiekowi napływają do głowy myśli o wytrzymałości tej siatki (spokojnie, wytrzymałość jest wielka).

I atrakcja ostatnia – tobogan. Czyli rynna, a właściwie rura, którą można zjechać z samej góry na dół. Jest to atrakcja dodatkowo płatna – bilet można kupić w kasie na dole, razem z biletem wstępu na Ścieżkę lub dokupić go przed zjazdem – ale uwaga, tylko za gotówkę. Zjeżdża się na kawałku filcu, nogi trzeba włożyć do kieszeni i trzymać się parcianego uchwytu wszytego w filc. Pan operator popycha nas lekko i ziuuuuuum. Zjazd trwa kilka minut (może ze dwie). W rurze jest jasno, widać, w którą stronę rura skręca i można balansować ciałem. Dla mnie – suuuper. No i nie trzeba schodzić.

Jak się dostać w dół

Po tym spacerku w chmurach trzeba jeszcze z powrotem dostać się do Dolnej Morawy. Jeśli kupiliśmy bilet na kanapę, to wjeżdżamy nią i zjeżdżamy bez problemu. Jeśli wolimy piesze wycieczki, po prostu schodzimy szlakami. My jednak wybrałyśmy opcję nr 3 – po wędrówce najpierw na szczyt, potem na Ścieżkę, zjechałyśmy kanapą. Jest taka opcja – bilet na kanapę kupuje się w tej samej kasie, co bilet na Ścieżkę. Dla tych, co zgłodnieli info – na górze, zaraz za górną stacją kanapy jest knajpka/schronisko i grill. Cenom się nie przyglądałam, ale heloł, to Czechy – tu jedzenie jest tanie!

Rodzicom pociech wszelakich polecam place zabaw, które znajdują się tuż przy dolnej stacji kanapy. Wyobrażam sobie, że mogą tam spędzić cały dzień, więc lepiej podzielić towarzystwo na to opiekujące się dziecięciem, i to idące w obłoki. Inaczej może być niezadowolenie. Place zabaw są płatne i jest to koszt podobny do wstępu na Ścieżkę. Więcej informacji o tych przybytkach – ponieważ akurat widziałyśmy je tylko zza płota (przy niepocieszeniu wielkim latorości Fro) – możecie przeczytać na stronie.

I jeszcze kilka informacji w skrócie

dojazd z Wrocławia: ok. 2 godz. / 140 km

przejście graniczne: Boboszów

płatność: gotówka (korony czeskie) lub karta

jedzenie: Slamnik (schronisko), Dolni Morava, Kraliky

dodatkowe atrakcje: place zabaw w Dolnej Morawie (przy wyciągu narciarskim, kanapie); barokowy klasztor redemptorystów w Kralikach (Góra Matki Bożej)

Babiszon
Czyta i pisze przez cały rok. Najczęściej dla własnej przyjemności. Choć z pisaniem różnie bywa, "czasami człowiek musi".
W zimie jeździ na nartach, w lecie nurkuje i zdobywa szczyty (bynajmniej nie lenistwa, choć też się zdarza), ostatnio zagląda górom "pod spódnice", bo została taternikiem jaskiniowym.
Czasem coś zorganizuje, a potem się zachowuje, jak dyktator, żeby plan wypalił. Innych dyktatorów nie lubi. Cóż.
Słomiany zapał do wszystkiego od zawsze.

2 Replies to “Spacer w chmurach, w górach”

  1. Dzięki na namiar. Właśnie się zastanawiałam, gdzie by się tu wybrać na weekendowy wypad za miasto 🙂

    1. Zawsze do usług 🙂

Dodaj komentarz