Suplement do Tatr

Jeśli będziecie kiedyś, choćby na kilka dni, w Tatrach (a może po prostu w Zakopanem i okolicach), a pogoda będzie marna, polecam udać się do Kuźnic. Tu zaczynają się szlaki na Gąsienicową, Kasprowy, Nosal i Kondratową, ale tu ma też siedzibę dyrekcja TPN. I dzieją się tu rzeczy całkiem ciekawe.

W naszym kursie był punkt „szkolenie TPN” w tzw. dzień restowy. Miały być 2-3 godz. wykładu, odpoczynek, a potem jakieś dwie małe jaskinki. Nasz pech polegał na ładnym dniu 😉 bo pan z TPN zaproponował… spacer na Nosal. Niby krótki, ale trzeba leźć najpierw pod górę, a potem całkiem stromo w dół. Był to jednak bardzo pożyteczny spacer. Rozmawialiśmy o gatunkach roślin, o korniku, halnym, nasadzeniach. Poruszyliśmy temat fiakrów do MOka – niestety sprawa jest jakby z gruntu skazana na porażkę 🙁 Licencje od wozaków są potężnym zastrzykiem gotówki dla parku, bez niego – park nie utrzyma się po prostu. Ale ja i tak składam swoje veto.

Takie wycieczki może nie są dane każdemu, ale… Można w Kuźnicach zwiedzić dawny spichlerz (a w nim wystawę zdjęć dawnych Kuźnic i Zakopanego) oraz wozownię (tutaj nieco makabryczna wystawa… wypchanych zwierząt, czyli tatrzańskiej fauny). Wstęp do obu miejsc jest bezpłatny, a godziny można sprawdzić tu

W samym Zakopanem czeka natomiast tatrzańskie Centrum Edukacyjne – tu niestety nie dotarliśmy, ale wydaje się być fajnym miejscem na zapoznanie się z naszymi najwyższymi górami. Szczególnie dzieciakom powinno się to centrum spodobać. Są interaktywne prezentacje, jest film w 3D, są gry i zabawy, które uczą 🙂 Może, mając bilet tygodniowy do parku (wstęp do centrum jest bezpłatny z biletem wstępu do TPN), w razie niepogody, zajrzeć tu i pochłonąć trochę wiedzy, a potem zabłysnąć na szlaku 😀 Uwaga, na niektóre atrakcje (sala odkryć, film interaktywny) obowiązują zapisy.

Babiszon
Czyta i pisze przez cały rok. Najczęściej dla własnej przyjemności. Choć z pisaniem różnie bywa, "czasami człowiek musi".
W zimie jeździ na nartach, w lecie nurkuje i zdobywa szczyty (bynajmniej nie lenistwa, choć też się zdarza), ostatnio zagląda górom "pod spódnice", bo została taternikiem jaskiniowym.
Czasem coś zorganizuje, a potem się zachowuje, jak dyktator, żeby plan wypalił. Innych dyktatorów nie lubi. Cóż.
Słomiany zapał do wszystkiego od zawsze.

2 Replies to “Suplement do Tatr”

  1. Dziękuję za wartościową ściągę. Często bywam ze służbowymi dziećmi w tych okolicach, a o kuźnickich atrakcjach nie wiedziałam, a do Centrum Edukacji też ich nie zawlokłam. Czas nadrobić te zaległości. Bardzo dziękuję za inspiracje.

    1. Proszę bardzo 🙂 Myślę, że służbowym dzieciom powinno się spodobać, a już szczególnie gdyby udało się „załatwić” kogoś z TPN (z działu edukacyjnego), żeby opowiedział co nieco. Mówią naprawdę fascynująco.

Dodaj komentarz