Telefoniczny haczyk

Będzie o tym, jak wszechogarniające telekomy robią nas w konia.

Dotarła do mnie oferta przedłużeniowa od sieci mej telefonicznej. Oferta fajna – w cenie tej samej, która była dotychczas rozmowy i smsy bez limitu (dotychczasowa taryfa ma pewne limity, rzadko przeze mnie przekraczane, ale jednak) i dodatkowo, a ten dodatek bardzo mnie zainteresował, pewna pula minut i MB do wykorzystania w roamingu.

Wzięłam się zatem za zamawianie, choć wiem, że powinnam najpierw sprawdzić (a oferta jest na 2 lata) jak to będzie chociażby z roamingiem.

I pewnie bym zamówiła, gdyby nie jeden szczegół. Otóż cena dotychczasowa zostanie utrzymana, jeśli wyrażę cztery (!) zgody na przetwarzanie danych, wykorzystanie ich przez mój telekom i przez podmioty zewnętrzne. Jeśli tego nie zrobię, cena będzie o 5,99 zł wyższa co miesiąc. I tu mi ręka zadrżała i jeszcze nic nie zamówiłam, ani nie zakliknęłam. Bo ja sobie bardzo cenię spokój mój święty i niewydzwanianie do mnie dniami i nocami. Niby tę zgodę potem można odkliknąć, a rabat wciąż zaistnieje, ale skąd ja wiem, komu oni w międzyczasie „opchną” moje dane?

A skoro już mi ręka zadrżała, to sprawdziłam, co nam UE uwolni telefonicznie. Ha! w 2017 r. mają zniknąć opłaty roamingowe za rozmowy, smsy i pakiety danych (!), a już w przyszłym wakacyjnym sezonie opłaty będą naprawdę niskie.

Mądrzejsza o tę wiedzę, postanowiłam danymi swymi się nie dzielić. A i może nawet jakąś umowę tańszą sobie zafunduję, byleby połączenia wszystkie mi pokrywała.

Babiszon
Czyta i pisze przez cały rok. Najczęściej dla własnej przyjemności. Choć z pisaniem różnie bywa, "czasami człowiek musi".
W zimie jeździ na nartach, w lecie nurkuje i zdobywa szczyty (bynajmniej nie lenistwa, choć też się zdarza), ostatnio zagląda górom "pod spódnice", bo została taternikiem jaskiniowym.
Czasem coś zorganizuje, a potem się zachowuje, jak dyktator, żeby plan wypalił. Innych dyktatorów nie lubi. Cóż.
Słomiany zapał do wszystkiego od zawsze.

Dodaj komentarz