Teoria klasy próżniaczej

Jakiś czas temu, po upojnym popołudniu buszowania w bibliotece, trafiła w moje ręce niezwykła książka z końca XIX wieku. Dla współczesnego czytelnika, o feministkach nie wspominając, może momentami być absolutnie nie do zaakceptowania, zwłaszcza, jeśli nie będzie się miało na uwadze, że historia to ewolucja, nieustanny rozwój, a miejsce, w którym jesteśmy teraz, jest efektem tego, co było przed nami. „Teoria klasy próżniaczej” – bo o niej mowa – może więc bulwersować albo zadziwiać, albo bawić, albo zachęcać;) – to zależy od indywidualnego podejścia. Nie brakuje w niej bowiem takich smaczków, jak np.:
„wysokie obcasy, długa spódnica (…) i przejawiające się w całym stroju kobiety cywilizowanej lekceważenie wygody świadczą, że we współczesnym świecie cywilizowanym kobieta jest wciąż (…) ekonomicznie zależna od mężczyzny, (…) jest wciąż jego własnością (…) jest sługą, której obowiązki wyrażają się w świadczeniu o możliwościach swojego pana”.
Ale to już po prosta kwestia wiedzy o naszej społecznej historii. Dla mnie fakt, że już w połowie XIX wieku pewien Norweg zauważył, że konsumpcja nie jest cechą jednostki, ale zależy od relacji społecznych, że snobizm, prestiż, pragnienie emancypacji i aspiracji do awansu do wyższych klas towarzyszy każdemu człowiekowi i determinuje jego zachowanie, skazując go na „marnotrawstwo na pokaz” i kultywowanie kultury pieniądza – dało do myślenia. Lekturę warto przesiać przez sito naszych współczesnych doświadczeń i wiedzy i czytać ją bez nadęcia i obrażania (bo Veblen patrzy na społeczeństwo i wszelkie aspekty, w jakich się przejawia – życie prywatne, praca, nauka, religia itp. – z punktu widzenia własnych doświadczeń, a więc specyficznie. Tu jednak potencjalnych czytelników odsyłam do jego biografii). A! i uprzedzam, że pisarz nie stroni od inteligentnych złośliwości, co osobiście dla mnie jest niewątpliwym atutem tej pozycji. Wartością książki jest też styl, poczucie humoru i błyskotliwość jego obserwacji. Socjologiczna analiza, zastosowanie ówcześnie znanych teorii do opisu otaczającej autora rzeczywistości, sposób potraktowania instytucji sprawiają, że książka wciąga i daje do myślenia. Po jej przeczytaniu długo zastanawiałam się, ile jest we mnie „instynktu pracy”. Bo bez wątpienia, gdyby moim sąsiadem został Veblen, byłabym dla niego typową przedstawicielką klasy próżniaczej. Nie brzmi zbyt dobrze, prawda? A całkiem przekonywująco można to uargumentować, sprawdźcie sami.
Veblen T., Teoria klasy próżniaczej, Muza SA, Warszawa 1998.
Prudencja
W życiu i słowie ceni rozwagę, odpowiedzialność i konsekwencję. I poczucie humoru, choć talentu do opowiadania dowcipów Pan Bóg jej bardzo poskąpił. Gdyby tylko niemiecki nie ranił tak jej uszu, chętnie pomieszkiwałaby za zachodnią granicą. Ale tylko od czasu do czasu - bo z natury jest domatorką, która uwielbia polskie krajobrazy, historię i kulturę. Szczęśliwa żona, początkująca matka, spełniona kobieta (kolejność nieprzypadkowa).

Dodaj komentarz