Urlop cz. 2 – Puszcza Białowieska

To miała być nagroda i Wielki Odpoczynek (nie mylić z wiecznym) po trudach chodzenia po górach i jaskiniach. Noclegi zarezerwowane w Teremiskach – znanych tym, którzy lubią czytać Adama Wajraka (ja lubię) – tuż pod lasem. Właściwie całe Teremiski otoczone są lasem. Puszczą znaczy się.

 Puszcza Białowieska

bpn03Człowiek z rubieży zachodnich (czyli ja) słyszy „Puszcza Białowieska”, rzuca okiem na mapę i widzi dużo zielonego. Myśli więc, woooow, będzie coś spektakularnego – powalone drzewa, bagna, ścieżki, których nie ma, może nawet jakieś protesty z przypinaniem się do drzew. Itepe, itede. A na miejscu się dowiaduje, że… cały ten zielony obszar rzeczywiście nazywa się puszczą. Park narodowy zajmuje jednak nieduży wycinek w całej tej puszczy (tak mniej więcej i na oko jakieś 20%), a rezerwat ochrony ścisłej jeszcze mniejszy wycinek. Czyli lasu pierwotnego mamy jakiś promil 🙁 Pozostała część jest po prostu lasem gospodarczym, czyli… wielkim magazynem drewna. Masakra. Przy drodze mnóstwo drzew z pomarańczowymi kropkami – te są do odstrzału, o przepraszam, akurat do wycinki. I wycinają je bez pardonu.

 

Rezerwat ścisły

Rezerwat ścisły - kładka
Rezerwat ścisły – kładka

Żeby wejść do rezerwatu ścisłego należy udać się na zorganizowaną wycieczkę. Na przykład można ją wykupić w PTTK w Białowieży. Limit – 12 osób w grupie. Nas było 14, ale grupa i tak była jedna, bo się okazało, że limit to tak 12-14 os. Pan przewodnik prowadził nas przez ścieżki i mostki, opowiadał, jak to za cara bywało na tych terenach i z błyskiem w oku chciał wiedzieć, czy ktoś przypadkiem nie jest z Greenpeace’u, bo by sobie z delikwentem podyskutował. No nikt nie był. A pan wychwalał ministra obecnie nam panującego pod niebiosa i w tym momencie przestałam go słuchać, bo po prostu pieprzył głupoty. O kornikach – największym zagrożeniu puszczy i o ekologach, którzy też rękę przykładają, bo powalonych kornikową wyżerką drzew nie pozwalają ruszyć.

Wycieczka miała być trzygodzinna, szkoda tylko, że niemal dwie trwał spacer po ogólnodostępnych terenach wokół dyrekcji BPN. Więc na rezerwat ścisły została godzina z małym haczkiem. Wejścia do rezerwatu broni wielka brama zamykana na skobel, zaraz po jej przekroczeniu ujrzymy las, w który ręka ludzka w ogóle nie ingeruje. Oprócz kilku głazików upamiętniających słynnych profesorów, którzy się parkowi przysłużyli. Oprócz mogił partyzanckich odnowionych właśnie, no bo jakże tak zostawić na zatracenie. Oprócz pomostów nad mokradłami, żeby turystów prowadzać. Także ten. Ścisła ochrona.

Ale faktem jest, że w samym rezerwacie ścisłym, mimo dróżek i mostków, zabłądzić jest całkiem łatwo, lepiej więc grzecznie trzymać się pana przewodnika, który – przynajmniej w teorii – wie, gdzie prowadzi turystyczne stadko. A turyści, jak to turyści – większość całkiem spoko, ale była jedna pani, która z przerażeniem patrzyła na drzewa, które powinny były już dawno leżeć powalone, ale zatrzymały się na sąsiedzie.  Pani turystka raczyła wyrazić swe zaniepokojenie dlaczegóż nikt porządku z tym nie zrobi, przecież komuś się może coś stać.

Muzeum BPN

Muzeum BPN - diorama Król puszczy
Muzeum BPN – diorama Król puszczy

W siedzibie BPN (brzydkiej jak sto nieszczęść, a stojącej w miejscu dawnego pałacu carskiego, którego po pożarze z 1945 r. nikt nie miał ochoty odbudować, za to dwa lata wyburzać już miał kto) jest jednak miejsce bardzo warte zobaczenia – muzeum. Jest ono multimedialne, choć nie ma tam ekranów, tabletów i wirtualnej rzeczywistości. Z słuchawek audioprzewodnika płynie dobrze znany głos Krystyny Czubówny, który opowiada o dziejach puszczy i jej mieszkańców słychać też odgłosy zwierząt, a przed oczami pojawia się inscenizacja tego, o czym słyszymy. Choć sformułowanie „pojawia się” nie jest chyba zbyt precyzyjne. Otóż stoimy przed dioramą, scenką rodzajową rodem z puszczy. Jest to na przykład żubrza rodzinka – żubry są… martwe i wypchane podobnie jak towarzyszące im w tej scenie drobne drapieżniki, ptaki, gady… Z jednej strony lekko masakryczne, z drugiej – bardzo realistyczne. W muzeum tatrzańskim było podobnie, lecz zwierzaki stały po prostu w oszklonych gablotach, za prezentację tych scen muzeum BPN dostaje ode mnie 5+. Zwiedzający poruszają się w tym samym rytmie, ponieważ dioramy rozświetlają się w momencie, gdy wszyscy odsłuchają ten sam fragment i nacisną kolejną cyfrę w audioprzewodniku.

 Żubr występuje w puszczy
Żubr w Rezerwacie Pokazowym
Żubr w Rezerwacie Pokazowym

Żubra, który – wszyscy to wiedzą – jest symbolem puszczy wcale nie jest tak łatwo w tej puszczy spotkać. Można więc udać się do rezerwatu pokazowego – tak w połowie drogi między Białowieżą a Teremiskami. Jest to takie prawie zoo, w którym mieszkają duże ssaki, które (podobno ;-)) można spotkać też i w lesie. W sumie to wygląda dość przygnębiająco. Szczególnie ryś i wilk, które siedziały i gapiły się na ludzi, którzy gapili się na nich. Dziki miały wyrąbane na wszystko, spały, chrumkały i coś tam dłubały w ziemi. Łosie, tarpany i żubronie ustawiały się złośliwie tyłem do odwiedzających. Jeleń bronił swego haremu, ryczał i próbował wziąć na rogi osobników… płci męskiej (tylko i wyłącznie facetów, zuch!). A żubry się przechadzały. Raczej z daleka od odwiedzających.

Można też żubra spotkać… w menu. I to już naprawdę jest mega smutne. Tacy jesteśmy dumni, że się udało zwrócić naturze te ogromne zwierzaki, że pilnujemy, by były zdrowe i pięknie się prezentowały. No tak to pilnie robimy, że czasem jakiegoś trzeba ustrzelić. Jeszcze gdyby stek z żubra był w karcie restauracji parkowej to może byśmy w to uwierzyli, ale co knajpa to żubrowy kotlet, gulasz albo stek. Fuuuuj. Czyli trzebią te żubry jednak. A ludzie głupi je jedzą.

Ale jak się ma trochę szczęścia – jako i my miałyśmy… – to żubry przebiegną ścieżkę, po której idziemy. Przebiegną nie dalej niż 50 m od nas i nawet się nie obejrzą. Za to my będziemy szczenę zbierać z podłogi, gdyż: To Były Prawdziwe Żubry! Królowie Puszczy!

Czy warto pojechać do Puszczy Białowieskiej?

Warto! Warto zestawić swoje oczekiwania i wyobrażenia z rzeczywistością, która nie zawsze jest różowa. O czym warto pamiętać

  • jeśli nie jesz mięsa, masz przerąbane 🙂 w menu są co najwyżej pierogi lub babka ziemniaczana (ale trzeba pytać, bo często ze skwarkami),
  • ceny wyższe niż niższe – dotyczy to wszystkiego poza zakupami (w małych sklepach i w znanych dyskontach),
  • jeśli pogoda – jak w naszym przypadku – odmawia współpracy, może być ciężko zagospodarować czas, my dlatego skróciłyśmy pobyt, na kwaterze było za zimno, żeby tam przebywać, a na zewnątrz lało,
  • warto sobie poczytać formalności i załatwić możliwość zwiedzenia białoruskiej części puszczy (szczegóły), my tego nie zrobiłyśmy i żałowałyśmy,
  • można też odwiedzić Puszczę Białowieską i pojechać dalej, do Puszczy Knyszyńskiej czy też Narwieńskiego Parku Narodowego, spędzając np. po 2-3 dni w każdym miejscu,
  • ciekawym miejscem jest Sioło Budy ze skansenem – malownicze miejsce, w którym są domy do wynajęcia, restauracja i skansen – niestety ceny lekko powalające (sam skansen po 16.00 był już zamknięty, mogłyśmy jedynie pochodzić między chatami i pozaglądać do środka przez okna),
  • warto wziąć rowery jeśli się lubi na nich jeździć – jest gdzie,
  • ale i miejsc spacerowych jest baaaardzo dużo – tylko oznaczenie dróg i dróżek pozostawia wiele do życzenia, rzadko kiedy spotkamy takie faktyczne szlaki, lepiej zaopatrzyć się w mapę i za jej pomocą układać sobie piesze wycieczki

 

 

 

 

Babiszon
Czyta i pisze przez cały rok. Najczęściej dla własnej przyjemności. Choć z pisaniem różnie bywa, "czasami człowiek musi".
W zimie jeździ na nartach, w lecie nurkuje i zdobywa szczyty (bynajmniej nie lenistwa, choć też się zdarza), ostatnio zagląda górom "pod spódnice", bo została taternikiem jaskiniowym.
Czasem coś zorganizuje, a potem się zachowuje, jak dyktator, żeby plan wypalił. Innych dyktatorów nie lubi. Cóż.
Słomiany zapał do wszystkiego od zawsze.

One Reply to “Urlop cz. 2 – Puszcza Białowieska”

  1. Dzięki, Babiszonie. Taka relacja naprawdę daje do myślenia:)

Dodaj komentarz