Co czyta Prudencja

Lektury roku 2017

Leszek Balcerowicz. Trzeba się bić. Z PiS o Polskę – miałam w życiu wielkie szczęście poznać Pana Profesora osobiście. I choć nie podzielam części jego poglądów, to ogromnie szanuję za to, co dla Polski zrobił, a także za ogromną, nieustannie poszerzaną wiedzę i wrodzoną odpowiedzialność. W tej książce nie ma łagodnych ocen i dyplomacji. I takiego go pamiętam z działania. Jeśli jest coś, do czego Pan Profesor jest przekonany, będzie bez litości punktował głupotę, pustosłowie i dyktat emocji. Tego nie toleruje. Jeśli uważa, że o coś trzeba się bić, to będzie to robił nie bezmyślnie, jak niedorostek, ale w karbach żelaznej logiki i taktyki, jak zawodowy bokser. Książka pokazuje jego spojrzenie na przełom 89 roku i późniejsze lata. Bardzo ciekawa lektura.

Wisława Szymborska, Kornel Filipowicz, Najlepiej w życiu ma Twój kot – zbiór listów, które pokazują nam niezwykłą relację dwojga nietuzinkowych ludzi, którzy żyjąc w bardzo siermiężnych czasach, potrafili czułością, humorem i inteligencją wymykać się wszelkim schematom. Dla mnie świadectwo wielkiej wolności ducha. Cudowna lektura! [Koniec]

Jonathan Caroll, Kolacja dla wrony – do książek Carolla pałam miłością od późnego liceum. „Kolacja” dla wrony to zbiór krótkich opowiadań, w których wielbiciele znajdą i odbicie poetyckiej wyobraźni autora, i podszyty ironią humor, i powagę nie z tego świata. Świetna, magiczna książka. [Koniec]

Dominika Figurska, Agata Puścikowska, I co my z tego mamy? – zapowiadało się ciekawie, obie panie zadeklarowały, że ani nie chcą pisać o uświęconej roli matki, ani o dyktacie paternalizmu, tylko dzielić się swoim doświadczeniem, ale im głębiej w las, tym więcej było okopów i tykania palcami „innych”, a mało ducha ewangelicznego dawania się światu. Niemniej, książka tych dwóch znanych kobiet, które mają razem 10 dzieci, w wielu fragmentach dawała do myślenia, rozśmieszała prozą życia i inspirowała, by rodzicielstwa nie traktować z nabożnym lękiem. [Koniec]

Ewa Bieńkowska, Historie florenckie – na moje nieszczęście Babiszon nie tylko zachęcił mnie do tej lektury, lecz także ją pożyczył. I … ja chcę do Florencji. Jeszcze raz! O ileż uważniej będę teraz patrzeć na mijane eksponaty i ileż nowych miejsc mam do odkrycia. Fantastyczna lektura, choć myślę, że dobrze mieć już pierwszy kontakt z Włochami za sobą, co by nie utonąć w natłoku informacji, koligacji i rozległej wiedzy autorki. [Koniec]

Eloisa James, Zwierciadło komplementów – cudowna lektura do odmóżdżenia na plaży, ale zabijcie mnie, o czym dokładnie była fabuła, już nie pamiętam. Wiem, że były dwie bliźniaczki, z czego jedna idealna, a druga wręcz przeciwnie, był książę, który miał na oku tę pierwszą, ale skończył z drugą, a między tym wszystkim pałętali się jeszcze dystyngowani arystokraci i niegrzeszący inteligencją absztyfikant siostry „problemowej”. Wszystko oczywiście skończyło się tak, jak powinno 🙂 [Koniec]

Charlotte Link, Wielbiciel – zachęcona pierwszą, podsuniętą przez ciotkę książką tej autorki, bez większego odstępu zabrałam się za kolejną. Ciekawe studium psychozy i natręctwa, podlane gorzkim, gęstym sosem typowych problemów damsko-męskich. Bez zachwytu, ale można. [Koniec]

Charlotte Link, Lisia dolina – świetnie zbudowany, wielowątkowy thirller. Szalenie podobała mi się w nim narracja i możliwość towarzyszenia wszystkim stronom dramatu od samego początku zawiązania akcji. Gdyby tylko rzecz nie dotyczyła śmierci w zamknięciu w skrzyni, to pewnie bym go polecała, ale naprawdę mi duszno, gdy sobie przypominam tę książkę 😉 [Koniec]

Remigiusz Mróz, Immunitet – kryminał, czwarta część serii przygód adwokatów Joanny Chyłki i Konrada Oryńskiego, który przez 3/4 książki trzymał mnie w napięciu, a na finale mocno rozczarował. Tak, jakby Autor miał już nóż na gardle, musiał oddać rękopis, więc ciekawie zaplątaną intrygę prawniczo-polityczną z morderstwem w tle rozwiązał szybko i topornie za pomocą siekiery i motyki. Ale może się podobać. [Koniec]

 Maria Czubaszek, Nienachalna z urody – po lekturze tej książki dochodzę do wniosku, że zdecydowanie więcej przyjemności czerpałam czytając z nią wywiady-rzeki moderowane przez Artura Andrusa. Jej ostatnia książka jest nieco niechlujna w stylu i raczej gorzka niż słodka. Momentami po prostu smutna. Ale – na pewno dająca do myślenia o naszej polsko-polskiej wojnie i problemach z dialogiem. [Koniec]

 Łukasz Walewski, Marcin Pośpiech, Ambasadorowie – czego nie powie ci królowa – ciekawa, zabawna, pełna anegdot opowieść o pracy polskich dyplomatów. Ułożona w formie kompendium wiedzy, ale na pewno jako podręcznika tej książki traktować nie można. Jest w niej jednak wiele wypowiedzi praktyków, które pozwalają wyrobić sobie choć nikłe wyobrażenie, jak to jest reprezentować polskie interesy w zupełnie innych kulturach i mimo zmieniających się władz w kraju pochodzenia. [ Koniec ]

 Andrew O’Hagan, Rozważania psa Mafa i jego przyjaciółki Marilyn Monroe – jedna z tych książek, która nie przeszła mojego „testu 100 stron” i z wielką ulgą odniosłam ją do biblioteki. Dzielnie próbowałam jej dać szansę i chociaż niewiele mi po tych stu stronach do końca zostało, to byłam tak znużona fabułą, stylem i narracją, że bez cienia żalu porzuciłam ją nieskończoną. Miało być zabawnie i ciekawie – ale nijak w tej książce nie znalazłam ani humoru, ani interesującej biografii Marilyn, ani panoramy społeczeństwa Ameryki lat 60-tych.

  Helen Fielding, Dziennik Bridget Jones -Dziecko – czytadło w sam raz do tramwajów. Niezawodna Bridget znowu wpadła w tarapaty – tym razem, ot, po prostu nie wiedziała, z kim ma dziecko. Potem było kilka perypetii, splotów okoliczności i nieporozumień na linii damsko-męskiej, ale na szczęście wszystko dobrze się kończy. Czyli matka i dziecko dowiaduje się, kim jest ojciec. Najwyraźniej dojrzałam, bo ciągle zastanawiałam się, czy ta część przygód Bridget jest jakaś wyjątkowo słaba, czy styl Pani Fielding już mnie nie bawi. [Koniec]

Remigiusz Mróz, Rewizja – tego kryminału nie polecam wrażliwcom z plastyczną wyobraźnią. Jest brutalnie, podle i śmierdząco, a to wszystko podlane sosem nienawiści i uprzedzeń. Bo w „Rewizji” wkraczamy za Chyłką (bardzo chwiejnym krokiem) w warszawskie i wrocławskie romskie koczowiska. Nie ma czarno-białych postaci, starotestamentowej sprawiedliwości ani szczytnych ideałów. Są za to kompromisy, tajemnice i gorzkie zakończenie. [Koniec]

Remigiusz Mróz, Zaginięcie – po moim odwyku od kryminałów rzuciłam się na zalegające na półce tomiszcza jak sęp na truchło. Do książek Mroza nie mam nabożnego stosunku, ale czyta mi się je bardzo dobrze, a prezentowane intrygi wciągają. W „Zaginięciu” Joanna Chyłka i Kordian Oryński pakują się w sprawę, w której osią pozostaje zaginięcie trzyletniej Nikoli, a głównymi podejrzanymi są jej rodzice. Akcja toczy się wartko i jak to u Mroza, sporo jest nieoczekiwanych zwrotów akcji. Dla sympatyków gatunku – polecam. [Koniec]

Francine Rivers, Maria – ostatnia z serii książek o kobietach z rodowodu Jezusa.  Dla mnie najlepsza z cyklu. Historia Matki Jezusa jest tu przedstawiona bez patosu, idealizowania (jeśli ktoś jest idealizowany, to raczej Józef) i ton lukru. Czytelnik musi się skonfrontować z własną wiarą i wiedzą religijną. A to zawsze przynosi dobre owoce. [Koniec]

 Krystyna Janda, Dziennik 2000-2002 – nasza biblioteka szaleje w tym roku z nowościami z gatunku literatury użytkowej 😉 Po tę kolubrynę sięgnęłam trochę w ramach eksperymentu, by porównać styl Jandy i Stryjeńskiej. Ale, no cóż, postaci wielkiego kalibru nie da się zeskalować i przyłożyć do jednego wzorca. Dzienniki Krystyny różnią się od pamiętników Zofii, tak jak muzyka Pata Methenego różni się od muzyki Heinricha Bibera 🙂 Co nie zmienia faktu, że obie lektury są fascynujące.

 Henri Caffarel, Sto listów o modlitwie – kolejne odkrycie tego roku. FE-NO-ME-NAL-NE rekolekcje na temat modlitwy. W krótkich, syntetycznych stu rozdziałach. Spowiednik zapowiedział mi, że jak przeczytam tę książkę, to level mistycyzmu powinnam bez trudu zaliczyć 😉 Aktualnie czekam na pierwsze ekstazy. Ale tak serio – jeśli ktoś z Was szuka inspirującej lektury do rozwoju duchowości – gorąco polecam.

 Tessa Dare, Dama o północy – no. Więc w tak zwanym międzyczasie byliśmy na krótkim urlopie, więc wzięłam jakieś romansidło historyczne do czytania. Oba tomy łyknęłam w dwa wieczory. Tendencyjnie, odmóżdżająco, infantylnie. Czyli bez zaskoczeń 😉 [Koniec]

 Święta Mała Arabka, Święta Filomena – w jakiejś książce Szymona Hołowni przeczytałam kiedyś, że warto się modlić do mniej „obciążonych” sprawami Świętych niż taki Juda czy Rita. Oczywiście stwierdzenie to było humorystyczne, ale często do mnie wraca. Myśl o „świętych obcowaniu” w ogóle bardzo mnie w Kościele pociąga. I jak tylko mogę, staram się poznawać bliżej tę Niezwykłą Rzeszę 😉 Dlatego też bardzo cieszy mnie wydana przez Edycję Świętego Pawła seria „Skuteczni święci”. To maleńkie książeczki – ni biografie, ni modlitewniki. Możemy się w nich zapoznać z daną postacią, z pozostawionymi/przekazanymi przez nią słowami, z cudami, które Kościół zatwierdził za jej wstawiennictwem i z modlitwami, jakie można za jej wstawiennictwem odmawiać. Zainteresowanym – gorąco polecam. [Koniec]

 Michalina Wisłocka, Sztuka kochania – filmu nie widziałam, książka też mnie do niego nie zachęciła. Ale byłam momentami zaskoczona tą lekturą, zwłaszcza jej ponadczasowością. Zdiagnozowane bolączki współczesnego człowieka i obserwacje na temat budowania relacji intymności w związku wydają się wciąż aktualne, a język, którego używa do opisu sfery seksualnej ani nie trąci myszką, ani nie jest wulgarny. Książkę wkładam na półkę i myślę, że ze spokojnym sumieniem podsunę ją dzieciom, gdy w ich życiu na dobre zaczną szaleć hormony. [Koniec]

 Zofia Stryjeńska, Chleb prawie że powszedni. Kronika jednego życia – uwielbiam czytać pamiętniki i biografie. Pozwalają poznać nie tylko danego człowieka, ale zbudować sobie jakieś wyobrażenie, jakąś namiastkę innego świata, innego społeczeństwa niż moje. O Stryjeńskiej przeczytałam po raz pierwszy na tym blogu 🙂 Tak, tak. Jak już Booko coś napisze, to musi być inspirujące 😉 W każdym razie, kiedy na półce w bibliotece zobaczyłam pamiętniki tej znakomitej malarki/graficzki/artystki, nie przestraszyłam się nawet monumentalnością woluminu. I nie zawiodłam się. Książka jest niezwykła. Nie tylko dlatego, że pozwala zajrzeć w szarą codzienność nietuzinkowej kobiety, lecz także przez to, jakie zdjęcia, rękopisy i reprinty ówczesnych gazet zawiera. A w tym wszystkim Autorka przemyca i swoją wrażliwość, i swoją erudycję, i swoje poglądy, a wszystko okrasza kapitalnym poczuciem humoru. Nieco czarnym, ale uroczo ironicznym. [Koniec]

Michaił Bułhakow, Mistrz i Małgorzata – nowy przekład klasyki, której miłośnikom literatury nie trzeba polecać. Kolegium redakcyjne naszego bloga postawiło mnie do pionu i wreszcie sięgnęłam po tę książkę, która stała u mnie na półce już od Bożego Narodzenia. I mogę się tylko walić w pusty czerep, że tak długo stała. Kapitalna lektura na wiosenne poranki i późne wieczory;) A największe wrażenie robi na mnie lektura przypisów, która dowodzi niesamowitej erudycji tego, który je stworzył (tzn. współautora nowego przekładu – Pana Grzegorza Przebindy). [Koniec]

bp Grzegorz Ryś, Rekolekcje. Modlitwa, post, jałmużna – absolutnie fenomenalna książka. Chyba żadna przeczytana do tej pory lektura duchowa nie zrobiła na mnie takiego wrażenia. Znajdujące się w tej książce zapisy konferencji, kazań i rozważań pasyjnych są dla mnie prawdziwymi rekolekcjami. Co rozdział, to poruszone sumienie. Gorąco polecam! Nie tylko na Wielki Post. [Koniec]

 Francine Rivers, Tamar – pierwsza z cyklu fabularyzowanych opowieści biblijnych o kobietach z rodowodu Jezusa. Podobnie, jak w przypadku „Rachab”, którą czytałam w ubiegłym roku, miałam poczucie niedosytu i styl, w jakim książka jest napisana, wyjątkowo mnie drażnił. Niemniej historie bohaterów Pisma Świętego zaprezentowane w taki przystępny sposób – chce się tego czy nie – dość łatwo przemawiają do wyobraźni. Jak do tej pory najbardziej podobała mi się w tej serii część poświęcona Batszebie. [koniec]

 Leon Knabit OSB, Wojciech Bonowicz, Artur Sporniak – Spotkania z ojcem Leonem – 27 rozmów o życiu i o Niebie. Mądrych, dowcipnych, pełnych spokoju i dystansu do wariactw codzienności. Wspaniały oddech po ciężkim dniu i lektura, która odbija się echem jeszcze długo po odłożeniu książki na półkę. Ale z benedyktynami tak jest;) [koniec]

Elizabeth Kerri Mahon – Skandalistki – historie kobiet niepokornych – mam słabość do tego typu kompendiów i zestawień;) W książce znajdziemy historie wielkich przywódczyń, uwodzicielek, artystek, ale i krnąbrnych żon i poszukiwaczek przygód, które, łamiąc konwenanse swoich epok, sprawiły, że nie muszę już nosić gorsetu i mam prawo głosu. Niektóre bohaterki były dość oczywiste w zestawieniu (Kleopatra, Mary Wollstonecraft, Isadora Duncan, Mata Hari), a o niektórych przeczytałam pierwszy raz w życiu (Anna Leonowens, Budyka, Grace O’Malley). Bardzo feministyczna lektura. [koniec]

 Adam Szustak OP – Góra obietnic – nie ma chyba aktualnie równie znanego polskiego vlogera-zakonnika, jak o. Szustak. Złapałam się jednak na tym, że zaczęłam się bać, że „Wielki Szu” wyskoczy mi z lodówki, jak ją otworzę i aktualnie zaglądam na jego kanał bardzo nieregularnie. No, ale co książka, to książka. Wobec tej nie mogłam przejść obojętnie. I bardzo się cieszę – bo to doskonała lektura, która pomogła mi zrobić wiosenne porządki w swoim sercu i nieco zmodyfikować codzienny rachunek sumienia. „Góra obietnic” to komentarz do Dekalogu, pokazujący, że Bóg nie mieści się w żadnych schematach. [koniec]

 Remigiusz Mróz – Kasacja – nie jest to może polski Larsson, ale akcja toczy się warto, historia wciąga, a postaci są co najmniej ciekawe. Współczesny wymiar sprawiedliwości jest tu pokazany bez amerykańskich pretensji, ale i nie zaściankowo. Dla tych, co lubią kryminały i sensację – będzie jak znalazł. Sama pewnie za jakiś czas sięgnę po kolejną sprawę prowadzoną przez Joannę Chyłkę. [koniec]

 

 

Lektury roku 2016

20161114_120326Hendrik Groen – Małe eksperymenty ze szczęściem. Sekretny pamiętnik Henrika Groena lat 83 i 1/4 – bardzo ciekawa rzecz o starości. Momentami zabawna, momentami smutna, taka słodko-gorzko relacja z holenderskiego domu spokojnej starości. Zaskakuje i zmusza do refleksji. [Koniec]

20161114_115801 Camilla Lackberg – Pogromca lwów – w Fjallbace znowu mordują. Wyjątkowo bestialsko i wyjątkowo – bo dzieci. Więc wyjątkowo trudno mi się ten kryminał czytało i nie polecam go zbyt wrażliwym rodzicom. Opisy momentami są tak sugestywne, że śniły mi się po nocach. A że książka nie kończy się tak, jak zazwyczaj u Lackberg – to napięcie pozostało. [Koniec]

20161114_120230 Magda Jethon – Państwu pierwszym opowiem o Trójce – książka pełna wspomnień i anegdot dotyczących kultowego dla wielu osób radia. Ciekawa, choć po jej lekturze odniosłam wrażenie, że główną bohaterką tej pozycji nie jest „Trójka”, lecz jej Pani Dyrektor. [Koniec]

20161114_115818 Nora Roberts – Legenda – ponieważ, jak wiadomo, mam słabość do romansów historycznych, podczas urlopu pomyślałam, że spróbuję, czy „zwykłe” romanse też mnie bawią. No i nie. Nie bawią. Zdecydowanie nie bawią. Jeśli ta Pani jest królową romansu (a po ilości jej książek na półce w bibliotece można chyba tak stwierdzić), to zastanawiam się, dlaczego Babiszon i Fro jeszcze nie zaczęły zbijać kroci na wydawaniu czytadeł dla kobiet. Z pewnością ich fabuły miałyby więcej sensu;) [Koniec]

20161114_120423 Jurgen Thorwald – Ginekolodzy – polecano mi gorąco „Chirurgów” tego autora, ale że akurat „Ginekolodzy” byli w promocji, to stanęło na tej pozycji. No i cóż. Fakt – lubię książki, które na zachodnią modłę pokazują pewne zależności społeczne, historyczne, rozwój ludzkości. Mam przy tym zawsze świadomość, że to nie są dzieła naukowe, a publicystyczne, no, ewentualnie popularnonaukowe.  Tutaj widać to jak na dłoni. Dzieło jest imponujące, ale dość tendencyjne. Autor nawet za bardzo nie stara się ukrywać swoich poglądów. I dobrze. Dopóki jego Czytelnicy nie zechcą informacjami z tej książki posługiwać się podczas obrony doktoratów. Po lekturze „Ginekologów” przemyślenia mam dwa: po pierwsze, ginekologia, która zrodziła się, by ratować życie, aktualnie koncentruje się głównie na tym, by życiu zapobiegać. Po drugie, że jeśli kiedykolwiek skrzywię się na myśl o wizycie u mojego gina, to potem przypomnę sobie historie o tym, jak współczesna ginekologia się rodziła. I to dopiero musiały być bóle. [Koniec]

20160915_174511 Michał Rusinek – Nic zwyczajnego – książka o Wisławie Szymborskiej takiej, jaką znał jej Sekretarz. Zapis jego obserwacji, zabawnych i poważnych wspomnień dotyczących tej niebanalnej kobiety. Pięknie napisana książka, z mnóstwem zdjęć i nieznanych (mnie) informacji. Momentami śmiałam się do łez, a momentami po prostu wzruszałam. [Koniec]

20160915_174447 Scott Jurek – Jedz i biegaj – książka, którą Najlepszy z Mężów był w ubiegłym roku zafascynowany i prosił, bym ją przeczytała. Co też uczyniłam. Fascynacji nie uległam, może dlatego, że przez ten ni to poradnik biegania, ni to książkę kucharską, ni to biografię ultramaratończyka przebija mi się smutny obraz kogoś, dla kogo religią i sensem życia stał się sport. A to zupełnie obce mi podejście. [Koniec]

20160824_141445Judith Schalansky –  Atlas wysp odległych – kartografia nigdy nie była moją mocną stroną, ale książka ta zaintrygowała mnie, bo opisuje maleńki kropeczki na mapie świata. Wyspy, na których nigdy nie byłam i na pewno nigdy nie będę. Nie miałam pojęcia, gdzie leżą ani z jakimi poruszającymi historiami wiążą się takie nazwy, jak: Wyspa Samotności, Tromellin czy Pingelap. Atlas zawiera 50 krótkich, bardzo poetyckich opisów. Gdy je czytam, przypominają mi się emocje i obrazy, jakie podsuwała mi wyobraźnie, gdy czytałam „Przypadki Robinsona Crusoe”. [Koniec]

20160826_120608 Francesco Bersini – Mądrość Ewangelii. Ku odnowie życia w Duchu Świętym – książka, której nie da się przeczytać na raz. A właściwie – pewnie się da, ale nie warto. Jej autorem jest włoski jezuita i  w książce znajdujemy jego inspirowane Ewangelią przemyślenia na temat wielu kwestii (od sensu życia po refleksje na temat Nieba). Ni to aforyzmy, ni to modlitwy. Każda strona to zbiór krótkich refleksji w danym temacie, więc najlepiej czytać ją ad hoc, szukając inspiracji w duchowych rozterkach.

20160722_123910Marcin Kydryński – Biel – dawno nie czytałam książki, która by mnie tak mocno poruszyła. Chociaż napisana jest bardzo chaotycznie – czyta się ją rzeczywiście, jak jakieś notatki, osobiste wspomnienia, momentami urwane w taki sposób, że czytelnik zostaje skołowany i nie bardzo wie, co Autor mógł mieć na myśli – to jednak jest w niej taka dawka intymności, emocji, sugestii, piękna i okrucieństwa, że nie mogłam odłożyć jej obojętnie. A na dodatek jest pięknie wydana i zdjęcia stanowią osobną opowieść w tym zbiorze myśli nieuczesanych. Po przeczytaniu tej książki upewniłam się, że naprawdę nie ma we mnie krzty podróżnika i że zobaczenie Afryki nie jest szczytem moich marzeń. Myślę też, że warto, by anarchiści przeczytali sobie relację Kydryńskiego z państw upadłych. Może choć trochę dałaby im do myślenia. W każdym razie „Biel” jest jedną z tych książek, które zamierzam kupić, by czekała na każde moje pragnienie przeniesienia się na inny kontynent. A swoją drogą, pięknie mi się ta lektura skomponowała z wnioskami płynącymi z wywiadu z Krzysztofem Środą, pisarzem i podróżnikiem, w którym mówi: „[…] żyjąc w Europie, zbyt optymistycznie patrzymy na naturę ludzką. Wystarczy otworzyć okna, wpuścić do domu Czeczena, wyjrzeć poza Europę i nagle widzi się, że ta Europa jest jakąś anomalią. Przepiękną, ale anomalią” (TP nr 34/2016, s. 54). [Koniec]

20160627_131245Franciszek – Posynodalna Adhortacja Apostolska Amoris Laetitia Ojca Świętego Franciszka do Biskupów do Kapłanów i Diakonów do Osób Konsekrowanych do Małżonków Chrześcijańskich i do Wszystkich Wiernych Świeckich – O Miłości w Rodzinie – dokument ten stanowi podsumowanie dwóch zgromadzeń Synodu Biskupów poświęconych rodzinie, które odbyły się w 2014 i 2015 roku. Niezwykle ważny, niezwykle bogaty, momentami trudny tekst, ale trudny nie dlatego, że pisany tą specyficzną klerykalną nowomową, która sprawia, że po pierwszych trzech zdaniach człowieka ogarnia w najlepszym razie senność, ale dlatego, że zawiera tyle inspirujących stwierdzeń. Póki co mam o niej tyle przemyśleń, że chyba się pokuszę o poświęcenie jej osobnego wpisu. [Koniec]

20160627_131016Hannah Rothschild – Baronowa jazzu – wciągająca opowieść biograficzna o ciotecznej babce autorki – Pannonice Rothshchild (tak, tak, obie panie z TYCH Rothschildów) o trudnej i bezkompromisowej miłości do jazzu i mężczyzny i o tym, jakie koszty niesie ze sobą życie outsidera. Biała arystokratka, która porzuca swój świat, by związać się z czarnoskórym pianistą, a w tle burzliwe lata światowych wojen. Już samo to pobrzmiewa jazzowym dysonansem, nie? [Koniec]

20160627_131030Ewa Grzelakowska – Kostoglu – Red Lipstick Monster: Tajniki makijażu – Jednym z moich niespełnionych marzeń jest nauczenie się robienia sobie kreski na oku, która nie będzie sprawiała, że będę wyglądać jaki bigiel albo Cruella de Mon. Niestety, ani przeczytanie książki, ani obejrzenie filmików czołowej polskiej makijażowej vlogerki nie przełożyło się na sprawność mojej ręki dzierżącej eyeliner. [Koniec]

20160627_131112Anthony de Mello – Śpiew ptaka – Z mnogości dostępnych w sieci filmików z konferencjami/rozważaniami o. Adama Szustaka szczególnie ujmuje mnie seria „Dobranocek„. Dlatego kiedy w bibliotece natrafiłam na zbiór duchowych bajek świata zebranych i skomentowanych przez hinduskiego jezuitę, postanowiłam zaryzykować. I nie żałuję. Bardzo owocna lektura. Bajki są rozmaite – chrześcijańskie, buddyjskie, chasydzkie – ekumenizm i multikulti w całkowitym rozkwicie. Przepiękny obraz tego, że Bóg jest wszędzie i może do człowieka przemówić z zupełnie nieoczekiwanego miejsca.  [Koniec]

20160627_131530Sekrety małżeństwa – Julia Quinn – kiedy  zobaczyłam nową książkę mojej ulubionej pisarki romansów historycznych, to po prostu nie mogłam się oprzeć. Łyknęłam ją w dwa wieczory, zaśmiewając się do rozpuku. Absolutnie niewymagająca namysłu historia związku Iris Smythe-Smithe i sir Richarda Kenworthy – jak to u Pani Quinn bywa – podana w uroczy i zabawny sposób. I z muzyką (a właściwie karykaturą muzyki w tle:)) A że autorka  jest absolwentką Harvardu i skończyła medycynę na Uniwersytecie Yale, to dialogi i fabuła nie są aż tak dramatycznie tandetne i lukrowe, jak w większości książek wydawnictwa Amber. W każdym razie z czystym sercem polecam sentymentalnym kobietkom, które chcą się odmóżdżyć;) [Koniec]

20160420_160103 Morderca bez twarzy – Henning Mankell – Pierwszy tom serii kryminałów o komisarzu Wallanderze. Gdy kilka miesięcy temu Fro zrobiła wpis o Menkellu, pomyślałam, że warto by było wrócić do tej serii i ją sobie uporządkować. Bo na przykład jej początku nie czytałam. A na dziś to lektura jak znalazł. Nie tylko jako relaksujący kryminał do poduszki, ale przede wszystkim jako trafny komentarz społeczny. Uchodźcy przecież wciąż są tematem numer jeden…[Koniec]

20160420_160006 Pitu i Kudłata w opałach – Leszek K. Talko – po lekturze „Dziecka dla odważnych” tego autora miałam chyba zbyt wygórowane oczekiwania wobec tej książki. A to pozycja rzeczywiście dobra dla młodych czytelników, którzy zaliczyli już wszystkie tomy „Przygód Mikołajka”. W każdym razie jak dotąd ubieranie w słowa rzekomych myśli swoich dzieci jest momentami mocno naciągane. [Koniec}

20160229_100824What if? A co gdyby? – Randall Munroe – a więc stało się! Nowy kundelek został nakarmiony dość przypadkowo wybraną książką. Ale jak do tej pory świetnie się bawię, czytając naukowe odpowiedzi na niezwykle absurdalne pytania. Babiszon na przykład mogłaby się z tej lektury dowiedzieć, jak długo mogłaby bezpiecznie nurkować w basenie z wypalonym paliwem jądrowym;) W każdym razie po przeczytaniu tej książki mogę spokojnie stwierdzić: a) że jej niewątpliwym atutem jest to, że będę mogła do niej wracać trylion razy, tylko dlatego, że nawet teraz, świeżo po przeczytaniu nie jestem w stanie powtórzyć ani jednej zaprezentowanej w niej odpowiedzi, b) upewniłam się, że nie bez przyczyny ani matematyka, ani fizyka nie wzbudzały we mnie dzikiego entuzjazmu;) [Koniec]

20160229_100732Prawdziwa Królowa. Elżbieta II jakiej nie znamy – Andrew Marr – biografia najdłużej panującej brytyjskiej monarchini. Póki co – mam wrażenie, że autor usilnie próbuje pokazać, że angielska królowa ma zasadniczy wpływ na politykę międzynarodową. Tylko argumenty ma raczej nieprzekonujące. Biografia drobiazgowa, ale miałam nieodparte wrażenie, że pisana z tezą. Trochę taka laurka. Najbardziej utkwiło mi w głowie wspomnienie jednej z przyjaciółek królowej z dzieciństwa, w którym opowiadała, jak to z młodziutką Elunią bawiły się w konie i udając rumaki cwałowały na czworakach po salonach. [Koniec]

20160222_101941Rachab – Francine Rivers – to drugi tom z serii „Rodowód łaski”, która opowiada o kobietach z genealogii Jezusa Chrystusa. Książki Rivers lubię, bo w sposób bardzo fabularny przybliżają postaci ze Starego Testamentu. Dzięki temu można się potem łatwiej połapać kto i na jakim etapie pojawia się w historii zbawienia. Jak dla mnie „Rachab” jest najsłabszym jak dotąd tomem z serii. Główną bohaterkę poznajemy głównie przez jej wewnętrzne monologi, a nie przez działania. No i książka kończy się wtedy, gdy – z mojego punktu widzenia – zaczyna się ciekawie (czyli gdy upada Jerycho, a Rachab dostaje zgodę, by przyłączyć się do Izraelitów). [Koniec]

20160208_151942 Miłosierdzie to imię Boga – rozmowa Andrea Tornielliego z papieżem Franciszkiem – w ogłoszonym niedawno Roku Miłosierdzia nie przeczytanie tej pozycji uznałabym za swój grzech zaniedbania. Zresztą, każdy kto czytał Franciszkowe encykliki, wie, że czyta się go dobrze. To, co chce przekazać, ubiera w proste, konkretne komunikaty i sugestywnie wykorzystuje obrazy ze swojego duszpasterskiego, ogromnego doświadczenia. Fantastyczna lektura, prawdziwe rekolekcje. Mieć taką wiarę jak Franciszek – to prawdziwa łaska. [Koniec]

 

20160208_151933 Agatha Raisin i wredny weterynarz – M.C. Beaton (wł. Marion Chesney) – zobaczyłam tę okładkę na półce w bibliotece i po prostu nie mogłam się oprzeć;) Lekki i momentami zabawny kryminał z kotami i angielską wsią w tle – czyli coś, co tygryski lubią najbardziej. Nie wciągnął mnie jednak aż tak, bym sięgnęła po inne tomy z serii. [Koniec]

 

20160208_151924 Magia sprzątania – Marie Kondo – to jedna z książek znalezionych pod choinką. Nie, nie, żadna sugestia od aniołka, że powinnam popracować nad porządkiem w swoim domu. Chyba. Raczej ukłon w stronę moich zainteresowań blogami minimalistów, gdzie jest to polecana lektura. Póki co – nie bardzo mnie przekonuje. Może dlatego, że czytanie o tym, że ubrania wiodą swoje wewnętrzne życie, jakoś do mnie nie przemawia:) Dawno nie czytałam równie idiotycznej książki. Natomiast jeżeli kogoś interesują zwierzenia młodej, japońskiej neurotyczki, która do sprzątania próbuje dorobić ideologię – to ta pozycja będzie jak znalazł. [Koniec]

 

20160120_154946Życie na pełnej petardzie – ks. Jan Kaczkowski, Piotr Żyłka – kolejna książka wywiad z naczelnym „onkocelebrytą kraju” (jak sam o sobie ks. Kaczkowski mówi). Po fenomenalnym „Szału nie ma, jest rak” chyba miałam za duże oczekiwania wobec tej książki, bo chociaż czyta mi się ją bardzo dobrze, to i tak odczuwam spory niedosyt. Tak jakby Żyłka nie chciał za bardzo drążyć, dopytywać. Świetne fragmenty o bolączkach współczesnego kościoła pozostają tylko sygnałami. A ja bardzo bym się chciała np. dowiedzieć, jakie ks. Kaczkowski miałby recepty na „pluszowy” czy „kucany” katolicyzm. [Koniec]

 

20160120_154957Florystka – Katarzyna Bonda – no cóż, w bibliotece nadal nie ma pierwszego tomu serii o profilerze policyjnym Hubercie Meyerze, ale przyjaciółka miała trzeci tom i życzliwie mi pożyczyła. Grzech byłoby nie skorzystać, nieprawdaż? Póki co intryga mnie wciąga, ale i tak barokowy styl pani Bondy nieco przytłacza. [koniec]

 

20160120_154914Co nas nie zabije – David Lagercrantz – jak słusznie przewidziałam tu, nie mogłam się oprzeć pokusie zapoznania się z kontynuacją „Millenium”. O wnioskach piszę w komentarzu pod wskazanym wpisem. Tutaj dodam tylko tyle – nie był to Larsson, ale czytało mi się to całkiem dobrze i intryga mnie wciągnęła.  [koniec]

 

20160120_154935Feblik – Małgorzata Musierowicz. W Borejkach zakochałam się jako nastolatka i jestem tej miłości wierna – wystarczy stwierdzić, że na męża wybrałam sobie przedstawiciela płci męskiej, który – w moich oczach jest skrzyżowaniem najlepszych cech Grzegorza Stryby i Marka Pałysa;). Książki z serii „Jeżycjada” od lat niezmiennie wprawiają mnie w dobry nastrój i tylko z każdym tomem drżę na myśl, że to już teraz przyjdzie nam się pożegnać z nestorami rodu: Milą i Ignacym Borejko. Czytając dwudziesty pierwszy tom śmiałam się w głos i uroniłam kilka łez. Na szczęście nie żałobnych, choć mam nieodparte wrażenie, że autorka powoli nas do tego przygotowuje. [koniec]

 

20160112_132228Czesałam ciepłe króliki – rozmowa Dariusza Zaborka z Alicją Gawlikowską-Świerczyńską. Niesamowity wywiad-rzeka. O życiu w obozie koncentracyjnym i o życiu „po”, o tym, że kobieta ma w sobie niezwykłą siłę i hart ducha. Czytając takie wspomnienia, można tylko paść na kolana i dziękować Bogu, że się żyje w tak spokojnych czasach. I podziwiać – za optymizm, elokwencję, szlachetność i piękno charakteru, które przebijają przez każde zdanie. [koniec]

 

20160112_132208Twoje dziecko między 1 a 3 rokiem życia – Blanca Jordan de Urries – to książka, którą przeczytałam już jakiś rok temu, ale niedawno wróciłam do niej, by raz jeszcze uporządkować sobie pewne drogowskazy wychowawcze, zwłaszcza, że Borys wszedł już na całego w etap „buntu dwulatka”, a Nadia powoli wychodzi z okresu „śpię i sikam” i za niedługo zacznie coraz bardziej demonstrować cechy swojego charakteru. Książka jest niestety napisana (albo raczej: przetłumaczona) stylem siermiężnie katolickim, ale, pomijając to, dla osób wierzących może być bardzo inspirującą lekturą. Mnie z pewnością pomogła nazwać i uświadomić sobie, jakie wartości i w jaki sposób chciałabym dzieciom przekazywać. [koniec]

 

20160112_132129Burza i blask – Jennifer Blake – najlepszy dowód na moją słabość do romansów historycznych. Książka do połknięcia w jeden wieczór. Na tle harlequinów z historią w tle wyróżnia ją to, że po pierwsze, główni bohaterowie idą ze sobą do łóżka dopiero na 180 stronie;) (a książka ma ich 450), a po drugie, jednym z jej głównych bohaterów jest sam Napoleon Bonaparte, co się raczej w takich czytadłach nie zdarza. Poza tym nic w niej ciekawego nie ma. Styl i język niestety typowy dla różowych książeczek, ale myśleć przy niej na pewno nie trzeba;) [koniec]

 

20151113_105453Tylko martwi nie kłamią – Katarzyna Bonda – książki tej autorki w mojej bibliotece dostępne są tylko po uprzedniej rezerwacji. Taka jest jej popularność. Szczęśliwie moja przyjaciółka miała na swojej półce drugi tom serii o Hubercie Meyerze, profilerze policyjnym. Przyznam, że przez pierwsze 100 stron niesamowicie się męczyłam. Potem się wciągnęłam i dalsze 500 stron już popłynęło, ale historia nie wessała mnie tak jak „Millenium” Larssona. Na pewno na plus książki uznałabym ciekawie zarysowane tło obyczajowe (współczesny Śląsk) i dość krwiste postaci. Ale wielowątkowość akcji trochę mnie przytłaczała. Myślę, że sięgnę jeszcze po pierwszy tom („Sprawę Niny Frank”). Kto wie – może błędem było zaczynanie od drugiego tomu (choć dla fabuły nie miało to większego znaczenia). [koniec]